Dziś najważniejsze wiadomości płyną z Ukrainy.
Tutaj Azerbejdżan oficjalnie rozpoczął seryjną produkcję pocisków artyleryjskich zgodnych ze standardami sowieckimi i obecnie wysyła je do Sił Zbrojnych Ukrainy. Gdy Rosjanie rozpoczęli celową kampanię ataków na azerskie zakłady w Ukrainie, nieumyślnie otworzyli tym samym nowe źródło kluczowej amunicji dla niedostatecznie wykorzystywanej ukraińskiej artylerii.

Azerbejdżan produkuje pociski kalibru 122 i 152 milimetry, kompatybilne z pozostałymi w Ukrainie systemami artyleryjskimi z czasów sowieckich, takimi jak D-30 czy Msta-B. Broń ta wciąż stanowi istotną część ukraińskiego arsenału, ponieważ w użyciu pozostaje ponad 350 systemów, jednak ich efektywność spadła z powodu ograniczonej dostępności amunicji. Podczas gdy partnerzy z NATO skupili się na dostarczaniu pocisków kalibru 155 milimetrów dla systemów artyleryjskich przekazanych przez Zachód, dostęp Ukrainy do sowieckich kalibrów pozostawał ograniczony, co sprawiało, że całe jednostki artylerii były nieaktywne lub poważnie niedostatecznie wykorzystywane.

Teraz, gdy do gry wchodzi Azerbejdżan, równanie to ulega zmianie, ponieważ ukraińscy urzędnicy szacują, że jeśli tylko połowa nieaktywnych systemów zostanie ponownie zaopatrzona i rozlokowana, całkowita siła ognia artylerii może wzrosnąć w niektórych sektorach o 20–30 procent. Aby to osiągnąć, zakład Avia-Agregat w Azerbejdżanie, zajmujący się tą produkcją, został zmodernizowany o tureckie prasy Lasko-1000 i Lasko-350, co pozwala na produkcję kilku tysięcy pocisków dziennie. Jak donoszą również azerskie media, trwają negocjacje z bułgarskimi firmami obronnymi w sprawie zwiększenia produkcji korpusów pocisków, a wraz z rozwojem lokalnych kompetencji i łańcuchów dostaw zdolności te mają ulec znacznemu rozszerzeniu.

Nowa produkcja pocisków zbiegła się w czasie z tym, że Rosja zaczęła atakować azerską infrastrukturę na terenie Ukrainy. Ostatnio rosyjskie drony uderzyły w skład paliwowy Svitanok Oil Trade w Odessie, kluczowy obiekt należący do państwowej azerskiej spółki naftowej Socar. Dziesięć dni później kolejna fala dronów uderzyła w ten sam obiekt, uszkadzając zbiorniki paliwowe, budynki techniczne i połączenia rurociągowe. Rosyjskie ataki były celowe i konsekwentne, jednak Azerbejdżan nie ustąpił – zaledwie kilka godzin po drugim uderzeniu prezydent Ilham Alijew potwierdził, że współpraca energetyczna z Ukrainą będzie kontynuowana niezależnie od rosyjskich działań. Dwa dni później nakazał wysłać do Ukrainy sprzęt elektryczny o wartości 2 milionów dolarów, aby pomóc w odbudowie uszkodzonej sieci energetycznej. Nie była to postawa neutralna – był to wyraźny sygnał polityczny, że Baku nie da się zastraszyć rosyjską presją.

Prawdziwy punkt zwrotny nastąpił jednak kilka tygodni wcześniej, gdy rosyjski pocisk uderzył w okolice ambasady Azerbejdżanu w Kijowie, zabijając i raniąc cywilów. Atak miał miejsce bezpośrednio po tym, jak Alijew publicznie poparł Zełenskiego, i był powszechnie interpretowany jako groźba mająca na celu podporządkowanie Azerbejdżanu. Zamiast tego wydaje się, że utwardziło to stanowisko Baku, ponieważ zamiast się wycofać, Azerbejdżan przyspieszył zarówno swoje wsparcie polityczne, jak i materialne. Nastąpiła przemyślana sekwencja eskalacji – najpierw cios dyplomatyczny, potem ataki gospodarcze, a teraz bezpośrednia odpowiedź wojskowa poprzez dostawy broni.

Decyzja Baku o masowej produkcji pocisków dla Ukrainy odzwierciedla także głębszą kalkulację, ponieważ te kalibry wciąż są używane przez własną armię Azerbejdżanu. Każde zwiększenie produkcji amunicji daje teraz krajowi polisę ubezpieczeniową na wypadek eskalacji napięć z Rosją. Jeśli odstraszanie zawiedzie, Azerbejdżan będzie mógł natychmiast przekierować swoją produkcję na własne potrzeby. W ten sposób Azerbejdżan de facto przyjmuje tę samą postawę, którą stopniowo przyjmują zachodni sojusznicy Ukrainy. Zdolności produkcyjne stworzone dziś dla Kijowa mogą być jutro wykorzystane do obrony siebie lub swoich sojuszników – czy to Azerbejdżanu, państw bałtyckich, Polski, czy Finlandii.

Ogólnie rzecz biorąc, Rosja zaatakowała azerskie aktywa energetyczne, aby zastraszyć i odizolować kolejnego postsowieckiego sąsiada, lecz efekt okazał się odwrotny. Azerbejdżan obecnie wysyła pociski artyleryjskie do Ukrainy, rozbudowuje swój przemysł obronny i coraz ściślej wiąże się z zachodnim systemem bezpieczeństwa. Posunięcie to przywraca część ukraińskiego potencjału artylerii z czasów sowieckich i wysyła do Moskwy jasny sygnał, że groźby nie gwarantują już posłuszeństwa. Dla Azerbejdżanu i innych państw na peryferiach Rosji droga naprzód to nie neutralność, lecz przygotowanie.

Komentarze