W niniejszej analizie poddano ocenie przebieg nieudanych ćwiczeń z zakresu odpalania rakiet jądrowych na Białorusi.
W ramach tych manewrów Rosja przeprowadziła ćwiczenia nuklearne na terytorium Białorusi, które zakończyły się eksplozją jednej z wyrzutni rakietowych o zdolnościach jądrowych. Ta katastrofalna awaria techniczna niosła za sobą ryzyko poważnego kryzysu ekologicznego i wojskowego, ukazując, jak niebezpieczny i zawodny stał się rosyjski sprzęt wojskowy produkowany w warunkach sankcji gospodarczych.

W ostatnim czasie rakieta balistyczna systemu Iskander eksplodowała bezpośrednio na pozycji startowej na Białorusi podczas wspólnych rosyjsko-białoruskich manewrów nuklearnych. Na szczęście w trakcie tego typu ćwiczeń stosuje się makiety gabarytowo-masowe (głowice ćwiczebne), co zapobiegło incydentowi o znacznie poważniejszych następstwach. Niemniej jednak, awaria ta stanowi kompromitację wizerunkową zarówno dla Moskwy, jak i Mińska. Przebieg wypadku sugeruje awarię silnika startowego (stadium aktywne lotu) bądź usterkę samej wyrzutni, która uniemożliwiła prawidłowe opuszczenie kontenera startowego przez pocisk.
Incydent ten ma szczególnie negatywne skutki polityczne, ponieważ manewry te miały zademonstrować efektywność operacyjną i gotowość bojową nowo pozyskanych przez Białoruś sił rakietowych zdolnych do przenoszenia broni jądrowej. Zamiast tego uwypuklił on ryzyko, że pociski balistyczne mające wzmocnić architekturę bezpieczeństwa Białorusi mogą stanowić zagrożenie dla niej samej, co wynika z niskiej jakości komponentów elektronicznych produkowanych lokalnie w warunkach obostrzeń sankcyjnych. Aleksandr Łukaszenka od lat prezentował dyslokację rosyjskiego arsenału nuklearnego jako dowód rosnącego potencjału militarnego Białorusi. Jednak sytuacja, w której pocisk eksploduje przed opuszczeniem wyrzutni, stawia pod znakiem zapytania niezawodność całego systemu uzbrojenia.

Podczas tego rodzaju ćwiczeń Federacja Rosyjska dyslokuje mobilne wyrzutnie w celu przetestowania gotowości bojowej oraz procedur dowodzenia i kontroli (C2) w symulowanych warunkach operacyjnych. Rosyjskie siły rakietowe, wspólnie ze swoimi białoruskimi odpowiednikami, trenują zajmowanie pozycji ogniowych oraz procedury przedstartowe. Ostatnie wspólne manewry odbyły się w maju i zaangażowano w nie dziesiątki tysięcy żołnierzy, setki wyrzutni oraz przeprowadzono symulowane odpalenia rakiet, co miało na celu wywarcie presji strategicznej na NATO.
Nieudany start ma miejsce w czasie, gdy Rosja systematycznie zwiększa swoją obecność nuklearną na Białorusi. Od dwa tysiące dwudziestego trzeciego roku Moskwa rozmieszcza w tym kraju taktyczną broń jądrową, co stanowi pierwszą dyslokację rosyjskich głowic nuklearnych poza terytorium FR od czasu rozpadu Związku Radzieckiego. Przedstawiciele rosyjskich władz potwierdzili również, że amunicja jądrowa została przekazana do obiektów magazynowych wspierających białoruskie jednostki rakietowe.

Z perspektywy Rosji, Białoruś stanowi idealną wysuniętą pozycję operacyjną, położoną znacznie bliżej granic NATO niż rdzenne terytorium rosyjskie. Stacjonujące tam pociski zdolne do przenoszenia broni jądrowej oraz lotnictwo taktyczne mogą razić cele w Europie Środkowej i Wschodniej w znacznie krótszym czasie niż siły operujące z głębi terytorium FR. W celu wzmocnienia potencjału Mińska, Moskwa dostarczyła systemy przenoszenia podwójnego przeznaczenia (dual-capable), zachowując jednocześnie pełną kontrolę nad samymi głowicami nuklearnymi. Łukaszenka twierdzi, że Białoruś gości obecnie dziesiątki rosyjskich głowic, podczas gdy kolejne wdrożenia — w tym systemy rakiet balistycznych średniego zasięgu Oresznik — stale rozszerzają rolę tego państwa w rosyjskiej strategii nuklearnej.
Równolegle z tymi wdrożeniami Rosja prowadzi szkolenia białoruskiego personelu w zakresie obsługi i wsparcia logistycznego systemów rakietowych zdolnych do przenoszenia broni jądrowej. Oficjalne materiały wideo przedstawiały załogi wyrzutni ćwiczące procedury startowe, operacje logistyczne oraz treningi dowodzenia. Jedno z tych przedsięwzięć, mające potwierdzić gotowość operacyjną, ujawniło jednak poważną awarię techniczną i zakończyło się fiaskiem testu nuklearnego.

Nieudane odpalenie ma duże znaczenie także dlatego, że doszło do niego w okresie intensywnej rozbudowy białoruskiej infrastruktury wojskowej. Zdjęcia satelitarne wykazały powstawanie nowych obiektów powiązanych z siłami rakietowymi, w tym stanowisk dyslokacji systemów Oresznik w pobliżu dawnej bazy lotniczej w Krzyczewie. Zamaskowane pozycje startowe oraz zaplecze techniczne są przygotowywane w miarę coraz głębszej integracji Białorusi z rosyjską architekturą nuklearą.
Choć doniesienia o eksplozji nie zostały jeszcze potwierdzone za pomocą publicznie dostępnych zobrazowań satelitarnych, weryfikacja może nastąpić w najbliższym czasie. Zachodnie aktywa wywiadowcze stale monitorują aktywność nuklearną Rosji i Białorusi, a jakakolwiek eksplozja związana z systemem rakietowym zdolnym do przenoszenia broni jądrowej natychmiast przyciąga uwagę analityków. W przypadku potwierdzenia, incydent ten przekształci planowaną demonstrację siły w niezwykle widoczny dowód na ryzyko i problemy z niezawodnością, przed którymi stoi rozwijany przez Rosję potencjał nuklearny na Białorusi.

Podsumowując, rozszerzanie rosyjskiej obecności nuklearnej na Białorusi stanowi eskalację o charakterze strategicznym, mającą na celu odstraszenie państw członkowskich NATO. Jednakże zaraportowana awaria rakiety Iskander obnaża ryzyko kryjące się za tym wizerunkiem, jako że wadliwy sprzęt doprowadził do skrajnie niebezpiecznej sytuacji na terytorium sojusznika podczas ćwiczeń nuklearnych, zmieniając pokaz siły w potencjalną katastrofę i wizerunkową klęskę. Rosja zademonstrowała tym samym, że nie jest w stanie w bezpieczny sposób przeprowadzić symulowanego uderzenia nuklearnego bez stwarzania bezpośredniego zagrożenia dla własnego potencjału lub swoich sojuszników.


.jpg)








Komentarze