Dzisiaj z wnętrza samej Federacji Rosyjskiej napływają doniesienia o znacznym ciężarze gatunkowym.
Władimir Putin podpisał dekret zezwalający na powoływanie rezerwistów kategorii D do służby w jednostkach obrony przeciwlotniczej na zapleczu frontu. Co istotne z punktu widzenia analizy wojskowej, kategoria D obejmuje osoby uznane za całkowicie niezdolne do służby wojskowej, w tym z powodu utraty kończyn. Żołnierze po amputacjach nóg, rąk lub z innymi ciężkimi uszkodzeniami ciała, niezdolni do działań na pierwszej linii, mają zostać skierowani do obsługi skomplikowanych systemów obrony przeciwlotniczej zadaniowanych do zwalczania ukraińskich dronów i rakiet w rosyjskiej strefie tyłowej. Dekret umożliwia również ich wcielanie do formacji systemu BARS — formalnie przeznaczonych do zadań osłonowych w rezerwie tyłowej, lecz w praktyce wielokrotnie rzucanych do bezpośrednich walk na pierwszej linii, co miało miejsce m.in. podczas ukraińskich kontrofensyw w obwodach zaporoskim i kurskim.

Decyzja o dopuszczeniu osób po amputacjach do wykonywania zadań bojowych na froncie oraz w strefie przyfrontowej stanowi bezpośrednie odzwierciedlenie krytycznego deficytu kadrowego w Ministerstwie Obrony Federacji Rosyjskiej, które zabiegało u Putina o wydanie tego aktu prawnego. Wskaźniki poboru w Rosji spadły do najniższego poziomu od momentu rozpoczęcia inwazji na pełną skalę, podczas gdy straty osobowe osiągają wartości rekordowe. Kluczowy jest fakt, że przy średnim dziennym werbunku na poziomie tysiąca żołnierzy kontraktowych, dobowe straty Rosjan sięgają średnio tysiąca trzystu ludzi. Generuje to stały deficyt uzupełnień w wysokości trzystu żołnierzy dziennie, co przekłada się na niedobór rzędu dziewięciu tysięcy ludzi miesięcznie.

Analitycy ośrodków studiów strategicznych przewidują, że po nadchodzących wyborach parlamentarnych w Rosji, zaplanowanych na dwudziestego września bieżącego roku, Putin ogłosi kolejną oficjalną falę mobilizacji. Choć legitymizacja procesów wyborczych w Rosji jest powszechnie podważana ze względu na korupcję i fałszerstwa, wybory historycznie pozostają zapalnikiem dla niepokojów społecznych i protestów politycznych. Pamiętając, że poprzednia fala mobilizacyjna wywołała silne wzburzenie społeczne, Kreml dąży do odłożenia oficjalnego komunikatu do czasu zakończenia głosowania, aby uniknąć nałożenia się obu czynników i niekontrolowanej destabilizacji wewnętrznej. Jednocześnie główne aparaty propagandy medialnej prowadzą już psychologiczne urabianie społeczeństwa, uzasadniając konieczność nowej mobilizacji jako warunku przełamania stagnacji w realizacji celów tzw. specjalnej operacji wojskowej.

Należy podkreślić, że proces mobilizacyjny w Rosji nigdy nie został formalnie zakończony po jego ogłoszeniu w reżimie oficjalnym w wrześniu dwutysięcznego dwudziestego drugiego roku. Po osiągnięciu założonego limitu trzystu tysięcy rekrutów, działania przybrały charakter utajniony i hybrydowy. Stosowano praktyki dezinformacyjne — takie jak oferowanie studentom przydziałów do służby technicznej na tyłach, po czym kierowano ich do pododdziałów szturmowych — wymuszanie podpisania kontraktów wojskowych na obcokrajowcach niesposługujących się językiem rosyjskim pod pozorem umów o pracę lub pobyt, a także bezpośrednią przemoc fizyczną i tortury wobec żołnierzy służby zasadniczej, mające na celu zmuszenie ich do przejścia na kontrakt zawodowy.

Analitycy wojskowi zwracają uwagę, że o ile początkowo rekrutacja opierała się na wysokich jednorazowych wypłatach za podpisanie kontraktu, sięgających obecnie trzydziestu tysięcy euro, o tyle obecnie system musi w coraz większym stopniu polegać na przymusie bezpośrednim. Udokumentowano niedawne rajdy aparatów werbunkowych na zakłady przemysłowe, gdzie dokonywano zatrzymań pracowników i zmuszano ich do podpisania umów pod groźbą pobicia oraz zarzutów o tchórzostwo bądź sprzyjanie Ukrainie. Drastyczność tych metod obrazuje wskaźnik przeżywalności: średni czas od momentu podpisania kontraktu do śmierci żołnierza na teatrze działań w Ukrainie wynosi obecnie od dziesięciu do dwudziestu dni. Zjawisko to jest szeroko udokumentowane poprzez analizę aktywności cyfrowej rekrutów i nagłe trwałe zanikanie ich profili w mediach społecznościowych.

Podsumowując, mimo że mobilizacja w Rosji nigdy nie została prawnie odwołana, nowy oficjalny dekret umożliwi prowadzenie dotychczasowych agresywnych praktyk werbunkowych jawnie i na znacznie większą skalę. Przyzwolenie na wcielanie osób po amputacjach do jednostek rezerwowych i obrony przeciwlotniczej nie tylko doprowadzi do obniżenia sprawności bojowej w przeciwdziałaniu ukraińskim uderzeniom dronowym i rakietowym na tyły, ale stanowi przede wszystkim świadectwo głębokiej desperacji Kremla. Dążąc do przetrwania okresu przedwyborczego, rosyjski aparat wojskowy usiłuje za wszelką cenę dotrwać do wyznaczonego celu, funkcjonując już jednak w stanie skrajnego wyczerpania zasobów ludzkich.


.jpg)








Komentarze