Dzisiaj napływają ważne aktualizacje z Federacji Rosyjskiej.
Ukraina zaczęła systematycznie niszczyć rosyjski system energetyczny, region po regionie, w odpowiedzi na rosyjskie uderzenia na ukraińskie elektrownie i podstacje. Kiedy Ukraińcy uruchomili swój arsenał dalekiego zasięgu, rząd rosyjski został zmuszony do ogłoszenia stanu wyjątkowego, ponieważ miliony ludzi pozostały bez prądu i ogrzewania podczas mrozów.

Ostatnio ukraińskie ataki znacznie przybrały na sile, niszcząc rosyjską infrastrukturę w wielu regionach w najzimniejszym okresie roku. Choć początkowe uderzenia ograniczały się do terytoriów kontrolowanych przez Rosję i regionów przygranicznych, obecnie objęły one głębokie tyły kraju, docierając nawet na Daleki Wschód.

Najpierw Ukraina przeprowadziła atak systemem HIMARS na elektrociepłownię Łucz w Biełgorodzie oraz lokalną podstację elektryczną, co pozbawiło ogrzewania około 80 000 osób. Dalej na północ, w moskiewskiej dzielnicy Tuszyno, wybuchł pożar w podstacji, co skłoniło lokalne władze do podjęcia wątku sabotażu. Chwilowy blackout dotknął także miasto Siestrorieck po awarii w tamtejszej podstacji, choć zasilanie zostało tam później przywrócone.

Kilka miejscowości w rejonie wyborskim w obwodzie leningradzkim zostało częściowo odciętych od prądu w wyniku kolejnej awarii podstacji. Choć nie jest jasne, czy przyczyną był bezpośredni ukraiński atak, przeciążenie rosyjskiej sieci energetycznej powoduje awarie nawet bez bezpośrednich uderzeń. Później doszło do eksplozji w elektrociepłowni w mieście Czyta w Kraju Zabajkalskim na Dalekim Wschodzie, co pozostawiło większość miasta bez energii elektrycznej.

Mimo że Czyta znajduje się ponad 2000 kilometrów od Ukrainy, miasto to leży w zasięgu ukraińskiego pocisku Flamingo, który wynosi 3000 kilometrów.

Rezultaty ukraińskiej kampanii były natychmiastowe, gdyż przerwy w dostawie prądu rozprzestrzeniły się z regionów przygranicznych, takich jak Biełgorod, na obszary w głębi Rosji, w tym na obrzeża Moskwy i obwód leningradzki. Są to najbogatsze miasta w Rosji, które do tej pory mniej lub bardziej unikały problemów związanych z wojną. Zakłócenia sięgają teraz nawet rosyjskiego Dalekiego Wschodu, co podkreśla, że niestabilność energetyczna wykracza daleko poza bezpośredni teatr działań wojennych, sprawiając, że nikt nie może czuć się bezpiecznie.

W odpowiedzi na te kaskadowe zakłócenia energetyczne władze regionalne zaczęły wprowadzać środki nadzwyczajne, gdyż próby przywrócenia sprawności sieci wielokrotnie kończą się niepowodzeniem. Gubernator obwodu biełgorodzkiego Wiaczesław Gładkow stwierdził, że brak ogrzewania jest obecnie najbardziej palącym problemem i nakazał spuszczenie wody z systemów grzewczych, aby zapobiec dalszym uszkodzeniom infrastruktury przy mrozach sięgających minus 20 stopni Celsjusza. Kryzys osiągnął taki poziom, że urzędnicy otwarcie dyskutują o wysyłaniu dzieci w wieku szkolnym do innych regionów, gdzie systemy grzewcze wciąż działają.

Poza doraźnymi przerwami w dostawie prądu następuje znacznie większy efekt, ponieważ problem, który wcześniej był ograniczony terytorialnie, stał się ogólnokrajową słabością, a cywilne systemy energetyczne okazały się łatwym celem. W zeszłym roku Rosja straciła setki kluczowych elementów obrony powietrznej, takich jak radary, wyrzutnie i stanowiska dowodzenia, a pozostałe systemy są rozproszone i niezdolne do jednoczesnej obrony linii frontu i głębokiego zaplecza. W rezultacie codzienna infrastruktura stała się czułym punktem, co potęguje trudności obywateli i utrudnia Kremlowi izolowanie zwykłych ludzi od konsekwencji wojny.

Ironicznie, Rosja staje teraz w obliczu tego samego rodzaju systematycznych zakłóceń energetycznych, które wielokrotnie zadawała Ukrainie podczas najzimniejszej zimy od początku wojny. Tak jak ukraińskie miasta zmagały się z planowymi wyłączeniami prądu, awariami ogrzewania i zniszczeniami krytycznej infrastruktury, tak rosyjskie regiony zaczynają doświadczać podobnej niestabilności i niepewności.

Problemy te nie są już odległymi konsekwencjami wojny, którym rosyjska opinia publiczna chętnie kibicowała, słysząc o nich w kontekście Ukrainy, lecz nową rzeczywistością we własnym domu. Strategia uderzania w systemy energetyczne zatoczyła pełne koło, sprowadzając trudy niegdyś narzucone Ukrainie z powrotem na terytorium Rosji i karząc bezpośrednio tych, którzy sądzili, że mroźna pogoda ponownie stanie się najlepszą bronią Rosji.

Ogólnie rzecz biorąc, rozszerzająca się fala ataków i wynikające z niej awarie infrastruktury sygnalizują rosnącą podatność rosyjskiej sieci energetycznej na uszkodzenia. Ponieważ Ukraina nadal zwiększa krajową produkcję dronów i rakiet, zwiększając zarówno ich zasięg, jak i siłę rażenia, głębokość i częstotliwość takich uderzeń prawdopodobnie będzie rosła. Taka trajektoria sugeruje, że infrastruktura krytyczna w głębi Rosji może spotkać się z trwałą presją, co jeszcze bardziej skomplikuje zdolność Moskwy do stabilizacji sytuacji na zapleczu.


.jpg)








Komentarze