Najważniejsze dzisiejsze doniesienia napływają z Ukrainy.
Rosyjskie poszukiwania niezawodnego następcy systemu Starlink przekształciły się w cykl medialnego szumu, rozczarowań i improwizowanych rozwiązań, które załamują się pod ciężarem rzeczywistości. Jednak najnowsza próba zaprezentowania nowego systemu jako przełomu jedynie potwierdza, jak daleko Rosja pozostaje od przywrócenia stabilnej łączności wojskowej.

Po utracie dostępu do Starlinka na terytorium Ukrainy w lutym 2026 roku, siły rosyjskie nadal nie dysponują systemem równoważnym, co stanowi lukę wpływającą na każdy aspekt ich skuteczności na polu walki. Pierwszym rozwiązaniem doraźnym było oparcie się na starszych terminalach satelitarnych pracujących na orbicie geostacjonarnej, jednak systemy te są powolne w rozwijaniu, łatwe do wykrycia i często niszczone przez ukraińskie drony.

Gdy rozwiązania te okazały się zbyt podatne na ataki, rosyjskie jednostki umieszczały terminale daleko za linią frontu, przesyłając sygnał do przodu za pomocą regeneratorów Wi-Fi (bridge repeaters), co wielokrotnie narażało rosyjskie zespoły instalacyjne na uderzenia ukraińskich dronów FPV.

Rosja testowała również platformę balonów stratosferycznych, mającą pełnić funkcję dryfującego węzła komunikacyjnego na dużej wysokości, lecz nawet rosyjscy analitycy zauważyli, że byłaby ona łatwym celem dla systemów S-300, a zatem nie nadaje się do wykorzystania w spornej przestrzeni powietrznej. Równolegle Rosja rozpoczęła wynoszenie satelitów dla konstelacji Rasswiet działającej na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO), jednak system ten znajduje się we wczesnej fazie rozwoju i nie osiągnie gotowości operacyjnej przez lata.

Obecnie rosyjscy analitycy i media skupili uwagę na Spirit-030, kompaktowym terminalu łączności satelitarnej promowanym jako rozwiązanie przełomowe. System wykorzystuje znacznie mniejszą, trzydziestocentymetrową antenę zamiast starszych, nieporęcznych terminali i cechuje się częściową kompatybilnością z sieciami chińskimi. W przeciwieństwie do starszych urządzeń, może być przygotowany do pracy w mniej niż dziesięć minut i zapewnia prędkość pobierania do 50 Mb/s oraz wysyłania do 10 Mb/s, choć opóźnienia pozostają wysokie ze względu na wykorzystanie orbity geostacjonarnej.

Spirit-030 miał zastąpić Starlinka, dostarczając rosyjskim jednostkom mniejszy, trudniejszy do wykrycia terminal satelitarny, zdolny do przywrócenia podstawowej łączności szyfrowanej po odcięciu od zachodniego systemu. Przedstawiano go jako praktyczne rozwiązanie problemu, ponieważ jego niewielka antena jest trudniejsza do namierzenia, a urządzenie łączy się z tymi samymi rosyjskimi satelitami geostacjonarnymi bez konieczności użycia ciężkiego sprzętu. W teorii miałoby to pozwolić siłom rosyjskim na przybliżenie łączności satelitarnej do pola walki, przywracając zdolność przesyłania danych rozpoznawczych do artylerii i jednostek koordynujących nawet w warunkach zagłuszania sieci mobilnych.

Mimo entuzjazmu mediów, rosyjscy analitycy wojskowi zaznajomieni z łącznością satelitarną i realiami frontowymi jasno dają do zrozumienia, że nie widzą w Spirit-030 następcy Starlinka. Ograniczenia techniczne mają charakter strukturalny: Starlink operuje za pośrednictwem tysięcy satelitów LEO zapewniających globalne pokrycie i średnie opóźnienie na poziomie 30 milisekund. Z kolei Spirit-030 łączy się z pojedynczymi satelitami geostacjonarnymi umieszczonymi 36 000 kilometrów nad Ziemią, co generuje opóźnienie rzędu 800 milisekund – znacznie wyższe niż w systemach niskorbitowych.

Co więcej, ponieważ satelity te zostały zaprojektowane na potrzeby krajowej łączności Rosji, ich najsilniejszy sygnał obejmuje terytorium Federacji Rosyjskiej, a nie Ukrainy. Systemowi brakuje również technologii anten z fazowanym szykiem (phased array), która pozwala terminalom Starlink na automatyczne śledzenie satelitów. Spirit-030 wymaga precyzyjnego manualnego ustawienia, co ogranicza jego zastosowanie na platformach mobilnych i uniemożliwia sterowanie dronami w czasie rzeczywistym. Rosyjscy analitycy zauważyli także, że ograniczona liczba dostępnych satelitów geostacjonarnych, z których część zbudowano przy użyciu europejskich komponentów, ogranicza ich przepustowość i możliwości przyszłej rozbudowy.

Wady Spirit-030 oznaczają, że rosyjskie siły będą musiały ponownie szukać innego rozwiązania.

W międzyczasie rosyjskie jednostki nadal polegają na metodach improwizowanych, takich jak wchodzenie na wieże telekomunikacyjne w celu instalacji wzmacniaczy Wi-Fi lub umieszczanie terminali w odsłoniętych miejscach. Ukraińskie siły regularnie publikują nagrania, na których te rosyjskie zespoły stają się celami dronów FPV, co podkreśla ludzki koszt rosyjskiej luki komunikacyjnej.


Ogólnie rzecz biorąc, pojawienie się Spirit-030 nie zmienia fundamentalnego faktu, że Rosja nie rozwiązała swojego problemu z łącznością wojskową. Schemat pozostaje niezmienny: każdy nowy system jest wprowadzany z optymizmem, by po rozmieszczeniu w realnych warunkach bojowych ujawnić te same strukturalne słabości. Szerszy problem ma charakter koncepcyjny, a nie techniczny – rosyjskie dowództwo wciąż poszukuje pojedynczego urządzenia, które zastąpiłoby Starlinka, zamiast skupić się na budowie warstwowej, odpornej architektury łączności. Dopóki to się nie zmieni, cykl tymczasowych rozwiązań i przewidywalnych porażek będzie trwał nadal.


.jpg)








Komentarze