Dzisiaj nagrania z ostatniej operacji Sił Zbrojnych Ukrainy pod Wołczańskiem ujawniły rzeczywisty stan rzeczy, podważając szeroko nagłaśniane przez stronę rosyjską doniesienia o sukcesach w obwodzie charkowskim. Rosyjskie grupy szturmowe podejmują próby infiltracji ukraińskich pozycji, licząc na zajęcie punktu o znaczeniu symbolicznym, zatknięcie rosyjskiej flagi, wykonanie dokumentacji fotograficznej i zameldowanie o kolejnym rzekomym sukcesie taktycznym. Tymczasem, jak wskazuje materiał wideo z jednego z takich zdarzeń, żołnierze ukraińskiej Brygady „Forpost” wcześnie wykryli przemieszczenie przeciwnika i udaremnili zadanie, zanim Rosjanie zdążyli pozyskać oczekiwany materiał zdjęciowy. Ukraińskie nagrania z bezzałogowych statków powietrznych pokazują, jak operatorzy bezprzerwatnie monitorują pasy zieleni i opuszczone rejony w poszukiwaniu subtelnych oznak obecności wroga, w tym porzuconych odpadów, które często zdradzają zamaskowane grupy infiltracyjne. Po zidentyfikowaniu celu ukraińskie zespoły szturmowe przystępują do izolacji pozycji, podczas gdy drony kontrolują wszelkie drogi odejścia. Żołnierzom rosyjskim ukrywającym się w schronach podziemnych wielokrotnie oferuje się możliwość poddania się. Głośniki zamontowane na dronach nadają komunikaty w języku rosyjskim, ostrzegając, że porzucone grupy szturmowe czeka pewna śmierć, jeśli nie złożą broni. Osoby odmawiające kapitulacji są wypierane za pomocą granatów lub eliminowane w wyniku precyzyjnych uderzeń dronów aż do całkowitego oczyszczenia rejonu.

Ta ukraińska operacja czyszcząca potwierdza szerszą specyfikę sytuacji wokół Wołczańska, gdzie próby przenikania małych grup infiltracyjnych do odizolowanych pozycji dowodzą jedynie, że Rosja nie posiada siły żywej, wsparcia pancernego, koncentracji artylerii ani zaplecza logistycznego niezbędnych do przeprowadzenia trwałego przełamania operacyjnego. Ponadto, ponad dwa lata po wybuchu ciężkich walk o Wołczańsk, siły rosyjskie nadal nie są w stanie w pełni opanować miasta, a tym bardziej przeprowadzić natarcia w kierunku Charkowa. Zamiast prowadzić skoordynowane natarcia na poziomie batalionu, dowództwo w coraz większym stopniu polega na nielicznych grupach przenikających przez zniszczone kwartały zabudowy lub kompleksy leśne, licząc na wykorzystanie chwilowych luk i wygenerowanie pozornych sukcesów. Taka taktyka może służyć tworzeniu efektownych nagłówków na potrzeby rynku wewnętrznego w Rosji, lecz nie przekłada się na realne zdobycze terytorialne ani dynamikę operacyjną.

Ów brak spójności z realiami sięga samego Kremla, jako że ocena sytuacji przez Władimira Putina opiera się na sfabrykowanych mapach operacyjnych przygotowywanych przez rosyjskich dowódców. Przedstawiają one siły rosyjskie rzekomo przełamujące obronę na głębokość do dziesięciu kilometrów za Wołczańskiem, kontrolujące do trzystu kilometrów kwadratowych terenu, nad którym w rzeczywistości nie sprawują kontroli, oraz stwarzające rzekome zagrożenie okrążeniem ukraińskich ugrupowań dalej na wschód. Tego rodzaju raporty stwarzają iluzję udanej ofensywy i prowokują oficjalne deklaracje zapowiadające dalsze postępy w stronę Charkowa.

Ten sam mechanizm ujawnił się, gdy Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej oficjalnie ogłosiło zajęcie miejscowości Szczerbakiwka w obwodzie charkowskim, mimo że miejscowość ta formalnie przestała istnieć niemal trzydzieści lat temu – po wyludnieniu została wykreślona z rejestrów administracyjnych w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym siódmym roku. Podczas gdy oficjalne komunikaty mówią o szeroko zakrojonych postępach, nagrania z rejonu walk nieustannie ukazują rosyjskie grupy szturmowe likwidowane w okolicach Wołczańska.

Najsilniejszego zaprzeczenia oficjalnej narracji dostarczają sami żołnierze rosyjscy. Pojmany wojskowy wystosował bezpośredni apel do rodaków oraz do Putina, oskarżając dowódców 71 Dywizji oraz rosyjskiego Zgrupowania Wojsk „Północ” o systematyczne fałszowanie doniesień z frontu. Według jego zeznań dowódcy wielokrotnie meldowali o zajęciu szeregu miejscowości, w tym wioski Biłyj Kołodiaz. Jeniec wyjaśnił jednak, że poddał się po około dwóch tygodniach spędzonych w całkowitym osamotnieniu w schronie położonym znacznie na północ od Biłyj Kołodiaz, co jednoznacznie dowodzi, że siły rosyjskie nigdy nie dotarły do rejonów, których kontrolę deklarowało dowództwo. Opisał on odizolowane grupy składające się z jednego lub dwóch żołnierzy, pozostawione bez zaopatrzenia, wsparcia i jakiegokolwiek realistycznego planu działań. Wielu z nich zdecydowało się na kapitulację po uświadomieniu sobie, że nikt nie zamierza ich ewakuować ani wspierać ich pozycji.

Podsumowując, mimo powtarzających się rosyjskich komunikatów o przełamaniu pod Wołczańskiem, działania bojowe sprowadzają się głównie do drobnych prób infiltracji, a nie skoordynowanych operacji ofensywnych. Ukraińska obserwacja bezzałogowa, pododdziały szybkiego reagowania oraz systematyczne operacje czyszczące uniemożliwiają tym grupom utrwalenie pozycji czy choćby pozyskanie symbolicznych materiałów fotograficznych mających uwiarygodnić wyolbrzymione doniesienia z pola walki. Niemożność odniesienia jakiegokolwiek realnego sukcesu wizerunkowego stała się na tyle dotkliwa, że w oficjalnej sprawozdawczości rosyjskiej uciekano się do ogłaszania zajęcia miejscowości od dawna nieistniejących. Zamiast dowodzić jakiejkolwiek dynamiki w kierunku Charkowa, niedawne wydarzenia uwypuklają jedynie pogłębiający się rozłam między rzeczywistością operacyjną a oficjalnym przekazem strony rosyjskiej.


.jpg)








Komentarze