Najważniejsze dzisiejsze doniesienia napływają z Iranu.
Na początku tego roku w Iranie došlo do masowych wystąpień, gdy miliony obywateli wyległy na ulice, żądając końca Republiki Islamskiej. Jednak to, co wydawało się ostatnią godziną reżimu, rozpłynęło się w ciszy, jako że kardynalny błąd strategiczny doprowadził do zaprzepaszczenia przez Stany Zjednoczone głębokiej szansy na przeprowadzenie dawno oczekiwanej zmiany reżimu w Iranie.
Obecnie wojna w Iranie przekształciła się w napięty pat, w którym reżim w pełni kontroluje sytuację. Choć irańskie siły zbrojne zostały znacznie osłabione w wyniku ponad trzydziestu jeden tysięcy uderzeń przeprowadzonych przez połączoną koalicję, najwyższe kierownictwo utrzymuje władzę wewnętrzną i nadal wykorzystuje swoją pozycję geopolityczną do wywierania nacisku na Cieśninę Ormuz.

Sytuacja ta diametralnie różni się od realiów z przełomu dwa tysiące dwudziestego szóstego roku. Na początku stycznia protesty wybuchły gwałtownie po zabójstwie młodej kobiety na komisariacie policji w związku z egzekwowaniem przepisów dotyczących hidżabu. Niepokoje szybko rozprzestrzeniły się na wiele miast, a demonstranci domagali się obalenia reżimu i powrotu królewskiego rodu Pahlavich.
Protesty osiągnęły intensywność, która sprawiła, że zmiana reżimu wydawała się niemal nieuchronna. Demonstranci przejęli kontrolę nad przestrzenią publiczną w kilku miastach, w tym w Karadżu i Malekszahu, na krótko opanowali stację telewizyjną w Meszhedzie, nadając apele o przywrócenie monarchii, a ulice zapełniły się hasłami monarchistycznymi. Nawet w szeregach reżimu widoczne były wyraźne oznaki paniki – urzędnicy transferowali wielkie sumy pieniędzy za granicę i przygotowywali plany sukcesji dla kierownictwa na wypadek uderzenia dekapitującego. Te wewnętrzne sygnały sugerowały, że część rządu sama obawiała się rychłego upadku lub co najmniej oceniała takie ryzyko jako wysoce prawdopodobne.

Ich główny strach wynikał z faktu, że amerykańscy urzędnicy wielokrotnie sygnalizowali nadchodzącą pomoc. Senator Graham zapowiedział, że amerykańskie wsparcie dotrze do protestujących, Trump oświadczył, że wszelkie działania militarne USA muszą być szybkie i decydujące, a amerykańskie rozpoznanie satelitarne nad krajem gwałtownie wzrosło. Główną obawą nie była inwazja lądowa, lecz masowe wsparcie ogniowe i dostawy broni dla protestujących z powietrza, mające na celu likwidację kwater głównych policji, punktów kontrolnych, sił tłumiących protesty oraz miejsc ich koncentracji. Wyczuwając zbliżający się punkt zwrotny, Iran zamknął przestrzeń powietrzną, poderwał myśliwce MiG, postawił obronę przeciwlotniczą w stan najwyższej gotowości i przygotował się do mobilizacji dodatkowych żołnierzy. Nic się jednak nie stało. Gracze regionalni, głęboko zaniepokojeni ryzykiem, wezwali USA do zachowania ostrożności. Arabia Saudyjska, Oman i Katar ostrzegły przed drastycznymi skokami cen ropy, podczas gdy Turcja publicznie sprzeciwiła się bezpośredniej interwencji. Iran aktywnie grał na tych obawach, celowo ustanawiając mechanizm tzw. bezpiecznika (dead-man switch) – Hezbollah, proirańskie milicje w Iraku oraz Huti publicznie ogłosili, że przeprowadzą natychmiastowe, automatyczne ataki na Bliskim Wschodzie przeciwko siłom USA i ich sojusznikom w momencie rozpoczęcia jakiejkolwiek zagranicznej interwencji w Iranie.

Jednak to nie tylko presja regionalna uniemożliwiła precyzyjne działania. Amerykańska grupa uderzeniowa lotniskowca Gerald R. Ford, stacjonująca wcześniej na Morzu Śródziemnym, została pod koniec dwa tysiące dwudziestego piątego roku przebazowana do prowadzenia operacji w Wenezueli. Gdy wybuchły protesty, podczas gdy Maduro był transportowany drogą lotniczą do USA, powrót grupy uderzeniowej na pozycję zajął całe tygodnie, a jej przybycie planowano dopiero na luty. Grupa uderzeniowa lotniskowca Abraham Lincoln również była nieobecna w tym rejonie, ponieważ przebazowanie z teatru pacyficznego oznaczało, że przybędzie ona dopiero pod koniec stycznia. Oba te opóźnienia stworzyły krytyczną lukę czasową. Jednocześnie raporty wskazują, że nieliczne okręty amerykańskie, które pozostały na teatrze działań, operowały przy uszczuplonych zapasach amunicji przeciwlotniczej i uderzeniowej. Jednostki te wyczerpały już znaczne rezerwy podczas ochrony żeglugi komercyjnej przed powtarzającymi się atakami Hutich na Morzu Czerwonym. W rezultacie obecność USA była zauważalnie osłabiona dokładnie wtedy, gdy pojawiła się szansa na zmianę reżimu w Iranie.

Wobec braku amerykańskiej pomocy i uderzeń lotniczych, irański rząd stopniowo zyskiwał przewagę w walce o kontrolę. Siły bezpieczeństwa wprowadziły faktyczny stan wojenny w głównych miachach, przeprowadziły masowe naloty na dachy budynków w celu zniszczenia urządzeń komunikacji satelitarnej i radiowej, mających służyć obejściu ogólnokrajowej blokady internetu, oraz odcięły zasilanie w dzielnicach objętych protestami. Co istotne, reżim skierował do stłumienia demonstracji tysiące zagranicznych najemników ze swoich formacji pomocniczych w Iraku; świadkowie słyszeli, jak niektórzy z nich wznosili okrzyki Hezbollahu, po czym taranowali protestujących motocyklami i ostrzeliwali z karabinów maszynowych, prowadząc jednocześnie czystki w szpitalach w celu schwytania rannych, którym udało się uciec. Choć protestujący stawiali opór, podpalając obiekty rządowe i wznosząc ściany ognia jako barykady w kilku miastach, ciągła presja oraz brak zagranicznego wsparła i interwencji ostatecznie doprowadziły do ich wyczerpania. Od końca stycznia do lutego reżim w pełni stłumił niepokoje poprzez masowe aresztowania, egzekucje i użycie przytłaczającej siły, przywracając kontrolę nad całym krajem dokładnie w momencie, gdy pierwsza grupa uderzeniowa z Pacyfiku dotarła na teatr działań.

Analizując przebieg tych wydarzeń, brak zewnętrznej pomocy w dużej mierze tłumaczy dzisiejszą rzeczywistość. Pozbawieni wsparcia protestujący zostali całkowicie spacyfikowani. Według donieszeń trzydzieści tysięcy osób poniosło śmierć, a pięćdziesiąt tysięcy zostało rannych lub uwięzionych. Pozostali uczestnicy protestów zostali zastraszeni i zmuszeni do uległości, jako że reżim odrzucił jakąkolwiek ugodę z USA mającą na celu wstrzymanie wyroków śmierci i tortur. Co szczególnie istotne, oznacza to, że najbardziej odważne jednostki – te zdolne do podjęcia ryzyka, by powstać jako pierwsze i wyjść na ulice – zostały wyeliminowane. Pozostało niewiele osób gotowych podjąć to pierwotne ryzyko. Koordynacja działań stała się również niemal niemożliwa, ponieważ reżim zniszczył większość terminali Starlink oraz prywatnych środków łączności radiowej podczas pacyfikacji, a blokada internetu, przywrócona po wybuchu wojny w Iranie, utrzymuje się już od ponad dwóch miesięcy. Ostatni krytyczny błąd po stronie koalicji pod przywództwem USA został popełniony, gdy rozpoczęto bombardowania uniwersytetów, które były ostatnimi pozostałymi przestrzeniami, gdzie studenci i aktywiści mogli się jeszcze gromadzić, planować i organizować działania przeciwko rządowi, co zniweczyło wszelką realistyczną nadzieję na ponowny opór na szeroką skalę.

Podsumowując, Stany Zjednoczone nie zdołały doprowadzić do zmiany reżimu w Iranie z powodu kardynalnego błędu strategicznego, który przekształcił rzadkie okno dla geopolitycznej szansy w historycznie zaprzepaszczony moment. Efekt motyla, wywołany przebazowaniem śródziemnomorskiej grupy uderzeniowej lotniskowca i wahaniem pod wpływem presji regionalnej, pozwolił reżimowi przetrwać najpoważniejsze wewnętrzne wyzwanie od dekad. Wynik ten doprowadził do głębszego okopania się Republiki Islamskiej, pozostawiając jej infrastrukturę nuklearną i sieć formacji zależnych w dużej mierze nienaruszoną, jednocześnie gasząc natychmiastowe perspektywy na ludowe powstanie i demokratyczną transformację. Epizod ten stanowi trzeźwiącą lekcję dla wszystkich podmiotów wewnątrz i na zewnątrz Iranu: niezależnie od sukcesów czy niepowodzeń militarnych, wojenny cel zmiany reżimu, który mógł zgromadzić szerokie poparcie międzynarodowe i wewnętrzne, pozostał niemożliwy do zrealizowania, a największymi ofiarami stali się Irańczycy, którzy pragnęli nowej, demokratycznej przyszłości dla kraju o ogromnym potencjale.


.jpg)








Komentarze