Rosjanie przypadkowo trafili teren dużego polskiego składu amunicji, o włos unikając eksplozji.

Feb 7, 2026
Share
24 Komentarze

Dziś napływają istotne wiadomości z Polski.

Rosyjskie drony naruszają polską przestrzeń powietrzną nie tylko w ramach wojny w Ukrainie, lecz także jako narzędzie siania niepewności i wywoływania paniki na terytorium NATO. Polska ogłosiła jednak właśnie stworzenie strategii przeciwdronowej, która ma rozwiązać ten problem, ponieważ Rosja odmawia zaprzestania eskalacji.

W najnowszej i jak dotąd najbardziej niebezpiecznej eskalacji niezidentyfikowany dron rozbił się niedawno na terenie polskiej jednostki wojskowej w Przasnyszu, zaledwie kilka metrów od składu amunicji w 2. ośrodku radioelektronicznym, około 90 kilometrów na północ od Warszawy. Oficer dyżurny zaobserwował drona przelatującego nad bazą, zanim ten stracił kontrolę i spadł na teren jednostki, o włos unikając potencjalnie katastrofalnej eksplozji na terytorium NATO.

Żandarmeria wojskowa zabezpieczyła drona i wszczęła formalne śledztwo, jednak na poziomie strategicznym szkody zostały już wyrządzone, ponieważ incydent ten pokazał, jak niewielki margines błędu pozostał na wschodniej flance Polski. W czasie, gdy wojna dronowa szybko się rozwija, a rosyjska agresja przeciwko Ukrainie trwa, nawet usterka techniczna może mieć niebezpieczne konsekwencje.

Ryzyko wywołania eksplozji w składzie amunicji uruchomiło natychmiastowy alarm w Warszawie. Premier Polski Donald Tusk otwarcie stwierdził, że została przekroczona granica, a sytuacja jest nieporównywalnie bardziej niebezpieczna niż wcześniej. Polskie władze zwołały pilne narady bezpieczeństwa, ponieważ cierpliwość wobec powtarzających się prowokacji osiągnęła kres. Spotkania te bezpośrednio powiązano z rozszerzeniem inicjatywy Tarcza Wschód, przyspieszając rozmieszczanie mobilnych systemów przeciwdronowych, wzmacniając ochronę infrastruktury wojskowej i energetycznej oraz zacieśniając koordynację z NATO na wschodniej flance sojuszu.

Katastrofa drona jest częścią szerszego i alarmującego wzorca naruszeń polskiej przestrzeni powietrznej. Za każdym razem, gdy Rosja przeprowadza intensywne uderzenia na zachodnią Ukrainę, Polska zmuszona jest tymczasowo zamykać swoje niebo, gdy pociski, drony lub niezidentyfikowane obiekty zbliżają się do granicy lub ją przekraczają.

Zaledwie kilka godzin po tym incydencie władze ponownie zamknęły przestrzeń powietrzną wzdłuż północnej granicy po wykryciu białoruskich balonów. Podobne zdarzenia nasilają się w całej Europie, od Niemiec po kraje bałtyckie, gdzie drony obserwowane są w pobliżu portów, poligonów oraz infrastruktury krytycznej.

Co najważniejsze, to czy ostatnie wtargnięcie drona było przypadkowe, wynikające z zaniedbania czy celowe, ma niemal drugorzędne znaczenie, ponieważ Rosja od dawna zna ryzyko swoich działań. Powtarzające się prowokacje wysokiego ryzyka, polegające na przekraczaniu granic przez drony, presji hybrydowej i niejednoznacznych incydentach, to zdarzenia, które prędzej czy później muszą wymknąć się spod kontroli. Typową reakcją Moskwy jest zaprzeczanie i odwracanie uwagi, twierdzenie, że drony nie są rosyjskie, sugerowanie, że zostały przekierowane przez ukraińską walkę elektroniczną, a nawet oskarżanie Kijowa o celowe ich wysłanie w ramach operacji fałszywej flagi. Polska nie ma jednak złudzeń, ponieważ drony są rozkładane na części i jednoznacznie identyfikowane jako w stu procentach rosyjskie, co jasno wskazuje nie na rzekomy błąd, lecz na świadomą eskalację.

Przy takiej liczbie incydentów tolerancja ustępuje miejsca aktywnym środkom przeciwdziałania i Warszawa osiągnęła ten moment. Polska podpisała przełomową umowę na budowę tego, co określa jako pierwszą w Europie w pełni zintegrowaną, inteligentną tarczę antydronową.

System przeciwdronowy SAN, opracowany we współpracy z norweską firmą Kongsberg Defense & Aerospace oraz polską państwową grupą zbrojeniową PGZ, ma wartość około 4,2 miliarda dolarów amerykańskich. System obejmie rozmieszczenie 18 baterii przeciwdronowych, 52 plutonów ogniowych oraz 18 plutonów dowodzenia wspieranych przez ponad 700 pojazdów, łącząc działa, pociski rakietowe, drony przechwytujące oraz środki walki elektronicznej.

Dostawy mają rozpocząć się jeszcze w tym roku, a pełne rozmieszczenie systemu przewidziano w ciągu 24 miesięcy. Zostanie on zintegrowany z istniejącą, warstwową obroną powietrzną Polski, obejmującą baterie Patriot, systemy krótkiego zasięgu Narew oraz bardzo krótkiego zasięgu Pilica, tworząc gęstą tarczę wzdłuż wschodniej granicy, której celem jest zapobieganie przyszłym rosyjskim prowokacjom.

Ogólnie rzecz biorąc, przekaz płynący z Polski jest jasny, ponieważ kraj ten inwestuje ogromne środki w obronę powietrzną i walkę elektroniczną nie z ambicji, lecz z konieczności. Bliskość wojny w Ukrainie wpływa obecnie na polską przestrzeń powietrzną niemal codziennie, a każde wtargnięcie drona, zamknięcie przestrzeni i groźne zbliżenie przybliża Polskę do punktu, w którym dalsza powściągliwość może okazać się niemożliwa. Podjęte środki są aktywnym narzędziem ochrony przestrzeni powietrznej NATO i zapobiegania wojnie, z nadzieją, że nie zostaną wdrożone zbyt późno, gdy Rosja kontynuuje swoją ścieżkę eskalacji.

00:00

Komentarze

0
Aktywny: 0
Loader
Zostaw komentarz jako pierwszy.
Ktoś pisze...
No Name
Set
4 lata temu
Moderator
This is the actual comment. It's can be long or short. And must contain only text information.
(Edytowane)
Twój komentarz pojawi się po zatwierdzeniu przez moderatora.
No Name
Set
2 lata temu
Moderator
This is the actual comment. It's can be long or short. And must contain only text information.
(Edytowane)
Załaduj więcej odpowiedzi
Thank you! Your submission has been received!
Oops! Something went wrong while submitting the form.
Załaduj więcej komentarzy
Loader
Loading

George Stephanopoulos throws a fit after Trump, son blame democrats for assassination attempts

Przez
Ariela Tomson

George Stephanopoulos throws a fit after Trump, son blame democrats for assassination attempts

By
Ariela Tomson
No items found.

Hotwire