Najważniejsze doniesienia napływają dziś z Afryki.
Afrykański sektor złota stał się geopolitycznym polem bitwy, na którym korporacje i obce mocarstwa rywalizują o wpływy, co uległo przyspieszeniu po wybuchu wojny na Ukrainie. Jednak za zwiększonym popytem na złoto kryje się głębsza i brutalna walka o kontrolę nad najbardziej strategicznym zasobem Afryki.

Złoto pozostaje uniwersalnym środkiem przechowywania wartości, szczególnie w okresach inflacji, sankcji czy niestabilności geopolitycznej. Afryka odpowiada za blisko jedną trzecią światowej produkcji złota, a jej złoża rozciągają się niemal na cały kontynent, przy czym Ghana, RPA, Demokratyczna Republika Konga, Mali, Burkina Faso, Sudan i Tanzania stanowią trzon tego wydobycia. Ich gospodarki są silnie uzależnione od eksportu złota, który często stanowi największą część dochodów państwa. Jednak ta zależność stwarza strukturalną podatność, która sprzyja firmie, grupie zbrojnej lub aktorowi państwowemu kontrolującemu wydobycie.

Firmy zachodnie pozostają dominującymi graczami, a przedsiębiorstwa takie jak Newmont, Barrick Gold i AngloGold Ashanti są mocno osadzone w Ghanie, Mali, Demokratycznej Republice Konga i Tanzanii dzięki długoterminowym umowom zabezpieczonym podczas wcześniejszej liberalizacji. Ich model opiera się na prywatnym kapitale i zaawansowanej technologii ekstrakcji, co pozwala im kontrolować produkcję i przekazywać większość zysków akcjonariuszom w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i RPA.

Chińskie firmy rozszerzyły swoją działalność na całą Afrykę Zachodnią, wchodząc do regionu zdominowanego od dawna przez inwestycje zachodnie. W przeciwieństwie do firm zachodnich, działają one w oparciu o model kapitału państwowego, który łączy projekty wydobywcze z rozwojem infrastruktury i finansowaniem rządowym.

W rezultacie wartość płynie do Chin nie tylko poprzez zyski z wydobycia, ale także poprzez spłatę długów i kontrakty budowlane realizowane przez chińskie firmy.

W międzyczasie Rosja również stała się kluczowym graczem, zabezpieczając dostęp do złota w Republice Środkowoafrykańskiej, Sudanie, a ostatnio w Mali, poprzez sieć firm powiązanych z dawną najemną Grupą Wagnera. Jej afrykańskie operacje zostały wchłonięte przez Africa Corps, formację kontrolowaną przez państwo rosyjskie, która kontynuuje tę samą formę pomocy wojskowej dla elit rządzących w zamian za prawa do wydobycia. Rosyjski model paramilitarny jest najbardziej destabilizujący, ponieważ elity rządzące stają się zależne od wsparcia militarnego Rosji dla własnego przetrwania, a nie od krajowych instytucji czy odpowiedzialności publicznej. W zamian Rosja uzyskuje stały dopływ dochodów ze złota i znaczący wpływ na podejmowanie decyzji politycznych w krajach, w których operuje.

Niezależnie od modelu, wynik wydobycia złota jest podobny: państwa afrykańskie pozostają zależne od podmiotów zewnętrznych, które zatrzymują najbardziej dochodową część zysków. W odpowiedzi kilka afrykańskich rządów rozpoczęło kampanie nacjonalizacyjne lub renegocjacyjne. Wyzwaniem jest to, że nacjonalizacja działa tylko wtedy, gdy państwo może egzekwować własne zasady, a w wielu krajach korupcja i słabe instytucje pozwalają elitom politycznym lub frakcjom wojskowym przekierowywać bogactwo na własne korzyści zamiast zabezpieczać interesy narodowe. W praktyce urzędnicy odpowiedzialni za egzekwowanie przepisów często negocjują prywatne układy z firmami, podczas gdy organy nadzorcze mają trudności z rzuceniem wyzwania aktorom powiązanym politycznie.

Na przykład malijski kodeks górniczy z dwa tysiące dwudziestego trzeciego roku zwiększył udział państwa w projektach wydobywczych i powołał centralny organ górniczy w celu wzmocnienia nadzoru. Jednak poleganie na rosyjskiej współpracy w zakresie bezpieczeństwa zwiększa prawdopodobieństwo, że nowe koncesje będą faworyzować rosyjskie firmy i ich interesy, zamiast wzmacniać kontrolę narodową.

Wysoka wartość złota i słabość nadzoru państwowego tworzą również idealne warunki dla grup zbrojnych i konfliktów, ponieważ każdy podmiot posiadający środki do wydobycia lub transportu metalu rywalizuje o korzyści. Demokratyczna Republika Konga jest jednym z najbardziej drastycznych przykładów, gdzie grupy zbrojne nakładają podatki na górników i przesyłają złoto przez regionalne sieci przemytnicze, zamieniając kruszec w stały dochód, który podtrzymuje ich operacje i władzę.


W międzyczasie zagraniczne firmy konkurują i działają za zgodą państwa, ale ich obecność nie zakłóca gospodarki opartej na złocie z konfliktów, ponieważ realizują one własne interesy handlowe, zamiast stabilizować szersze otoczenie.

Zwiększona obecność rosyjskiego Africa Corps dodaje nową warstwę, ponieważ formacja ta dąży do ochrony interesów Rosji i zabezpieczenia dostępu do wydobycia poprzez wsparcie militarne. Oznacza to wspieranie rządów lub innych podmiotów, które często są zaangażowane w wewnętrzne walki o władzę, a których przetrwanie zależy od dalszej pomocy Rosji.


Ogólnie rzecz biorąc, afrykańska gorączka złota to linia frontu wielobiegunowej walki, w której zderzają się naciski ekonomiczne, grupy zbrojne i korupcja. Rezerwy kontynentu nadają mu wagę strategiczną, jednak zagraniczna kontrola i wewnętrzne wyzwania w zakresie zarządzania uniemożliwiają przekucie tej wagi w realną siłę. Wysiłki nacjonalizacyjne pokazują, że rządy afrykańskie rozumieją stawkę, ale słabości strukturalne i konkurencja geopolityczna ograniczają ich pole manewru. Dopóki to się nie zmieni, złoto Afryki będzie nadal kształtować globalną potęgę, ale nie jej własną.


.jpg)








Komentarze