Dzisiaj najważniejsze wiadomości napływają z Rosji.
Rosyjska narracja przez lata utrzymywała, że nałożone sankcje nie przynoszą efektów, posługując się przy tym wadliwym argumentem o nieustannym wzroście PKB. Jednak po raz pierwszy rosyjskie kierownictwo nie jest w stanie wykorzystać tego argumentu, ponieważ nawet sztucznie stymulowany wzrost gospodarczy Rosji przybiera wartości ujemne.

W niedawnym oświadczeniu Władimir Putin publicznie przyznał, że PKB Rosji w styczniu było o dwa i jeden dziesiątych procent niższe niż rok wcześniej. Stanowi to rzadkie przyznanie się do porażki ze strony rosyjskiego przywództwa, które zazwyczaj przedstawia wyniki gospodarcze w optymistycznych barwach na potrzeby wewnętrzne i zewnętrzne. Podczas gdy Kreml długo polegał na zawyżonych statystykach, aby podtrzymać mit o odporności gospodarczej, skala spadku PKB sprawiła, że rzeczywistość stała się niemożliwa do ukrycia.

Chociaż samo PKB nie jest wiarygodnym wskaźnikiem rzeczywistej kondycji ekonomicznej państwa, przywódcy często wykorzystują go do sygnalizowania wzrostu i wzmacniania swojego wizerunku, gdyż PKB jest jedynie miarą aktywności rynkowej, a nie wartości dodanej. W warunkach wojennych wskaźnik ten staje się jeszcze mniej miarodajny, ponieważ wydatki rządowe gwałtownie rosną, zwiększając aktywność rynkową i sztucznie pompując PKB. Taki proces zaszedł w Rosji, gdzie władze pompowały środki w machinę wojenną, a wydatki te podnosiły PKB nawet w obliczu osłabienia fundamentów gospodarki.

Dlatego właśnie ostatnie przyznanie się Putina ma kluczowe znaczenie. Jeśli nawet napompowane wojenne PKB obecnie spada, oznacza to, że realna gospodarka znajduje się w znacznie gorszej kondycji.

Wcześniejszy wzrost Rosji wynikał niemal wyłącznie z wydatków militarnych, co nie odzwierciedla zdrowej gospodarki i nie może być kontynuowane po wyczerpaniu środków finansowych. Co więcej, w obliczu zapowiadanego cięcia wydatków wojskowych o czternaście i pół miliarda dolarów, czyli jeden i jeden dziesiątych biliona rubli, spadek PKB ulegnie jedynie pogłębieniu.

Kryzys w rosyjskim sektorze stalowym stanowi najwyraźniejszy dowód na to, jak głęboko wojna niszczy bazę przemysłową kraju. Siewierstal, jeden z największych rosyjskich producentów, odnotował trzystu siedemdziesięciokrotne załamanie zysku przy spadku przychodów o osiemnaście procent. Liczby te odzwierciedlają coś więcej niż tylko niepowodzenie jednej firmy; wskazują na trend rosnących kosztów operacyjnych oraz gwałtowny spadek sprzedaży i jakości, hamowany przez pogrążoną w stagnacji gospodarkę.


Jest to narastający problem dla rosyjskiej machiny wojennej, ponieważ stal jest kluczowym elementem produkcji pojazdów opancerzonych, systemów artyleryjskich, transportu kolejowego oraz ciężkich maszyn podtrzymujących produkcję zbrojeniową. Kiedy produkcja stali się załamuje, fabryki nie są w stanie zabezpieczyć wystarczającej ilości materiału, co osłabia cały łańcuch dostaw zaplecza rosyjskiego przemysłu obronnego. Spadek ten pokazuje również, że sankcje odcinają dostęp do nowoczesnego sprzętu i nabywców zewnętrznych, pozostawiając huty bez możliwości modernizacji czy pracy na pełnych obrotach.

Nawet branże, które w czasie wojny powinny być najlepiej chronione, wykazują obecnie oznaki przeciążenia. Rosja boryka się z dotkliwym brakiem siły roboczej z powodu masowej emigracji, mobilizacji i strat wojennych, co sprawia, że wiele fabryk związanych z obronnością nie jest w stanie zwiększyć mocy przerobowych nawet przy rosnącym popycie.

Bezpośrednio ogranicza to produkcję, ponieważ zakłady, które powinny pracować przez całą dobę, po prostu nie mogą znaleźć pracowników do obsadzenia dodatkowych zmian lub otwarcia nowych linii produkcyjnych. Jednocześnie wiele fabryk eksploatuje z maksymalną intensywnością starszy, trudny do zastąpienia sprzęt, co prowadzi do częstszych awarii i limituje wolumen produkcji.

Presja jest widoczna w sektorach bezpośrednio zasilających wysiłek wojenny, takich jak linie montażowe dronów borykające się z pozyskaniem elektroniki i komponentów zagranicznych. Zakłady amunicji artyleryjskiej również zgłaszają opóźnienia z powodu braku wykwalifikowanych operatorów maszyn precyzyjnych. Podobny wzorzec pojawia się w zakładach naprawczych pojazdów opancerzonych, które mają trudności z nadążeniem za stratami na polu bitwy, ponieważ nie mogą zrekrutować wystarczającej liczby mechaników do odnawiania uszkodzonego sprzętu. Problemy te w kluczowych rosyjskich sektorach obronnych uwypukla sytuacja historycznego producenta czołgów, zakładów Urałwagonzawod, które obecnie znajdują się na progu bankructwa.

Podsumowując, przyznanie się Rosji do spadku PKB w piątym roku wojny jest sygnałem, że rząd nie może już dłużej ukrywać skali spowolnienia gospodarczego. Załamanie w sektorach przemysłu ciężkiego i przeciążenie fabryk zbrojeniowych pokazują, że baza przemysłowa wspierająca wojnę ulega erozji. Sektor stalowy w szczególności dowodzi, że upadają nie tylko firmy produkujące broń, ale cały rosyjski łańcuch dostaw scalający gospodarkę.

Koszty kontynuowania wojny rosną szybciej niż zdolność Rosji do ich udźwignięcia, a presja ta będzie nadal wyrządzać coraz większe szkody jej własnej gospodarce.


.jpg)








Komentarze