Dziś najważniejsze wiadomości napływają z Federacji Rosyjskiej.
System naftowy kraju znajduje się pod stałą presją: produkcja spada, infrastruktura jest przeciążona, a szlaki eksportowe z minuty na minutę stają się coraz bardziej kruche. Jednocześnie działania poza granicami Rosji bezpośrednio zagrażają jednemu z nielicznych pozostałych zewnętrznych filarów jej sektora naftowego.

Ukraińskie uderzenia zaczynają wpływać na kluczowe dane produkcyjne Rosji — w grudniu wydobycie ropy spadło z 10 mln baryłek dziennie do około 9 mln, co stanowi najniższy poziom od około 18 miesięcy. Dziesięcioprocentowy spadek produkcji spowodowany atakami, w połączeniu z 40-procentowym spadkiem cen ropy wynikającym z limitów cenowych, przełożył się na miesięczną utratę potencjalnych dochodów w wysokości 4,4 mld dolarów z powodu wojny. Jeszcze poważniejsze ograniczenia pojawiają się jednak na dalszym etapie łańcucha, gdyż powtarzające się uderzenia zmuszają rafinerie do cyklicznych wyłączeń, ograniczając ilość ropy, którą można przerobić na paliwa i bardziej dochodowe produkty eksportowe. To stopniowo zmniejsza realnie dostępną zdolność przerobową, nawet jeśli ropa nadal jest wydobywana.

Skala szkód ma charakter strukturalny, ponieważ kolejne uderzenia systematycznie obniżają zdolność Rosji do odbudowy i utrzymania mocy rafineryjnych. We wcześniejszych fazach kampanii analitycy szacowali, że w szczytowych momentach nawet 20% rosyjskich mocy przerobowych było wyłączonych, co pokazuje, jak szybko znika użyteczna produkcja, gdy ataki koncentrują się na wielu obiektach jednocześnie. Ponowne uruchomienie rafinerii nie jest prostą czynnością techniczną — wymaga importowanych komponentów, aktualizacji oprogramowania, kalibracji oraz doświadczonych specjalistów, do których dostęp jest utrudniony przez sankcje. Zakłady, które wracają do pracy, często działają poniżej optymalnych parametrów, z ograniczeniami przepustowości lub struktury produktów, pozostawiając niewielką rezerwę na wypadek kolejnego uderzenia. Każdy kolejny cykl napraw trwa dłużej niż poprzedni, stopniowo obniżając efektywną zdolność krajową nawet bez jednego decydującego ciosu.

Nowy punkt nacisku pojawił się daleko od Ukrainy i uderza w tę samą rosyjską słabość z zewnątrz. Stany Zjednoczone zintensyfikowały działania egzekucyjne wobec eksportu ropy z Wenezueli i — jak wspominano w poprzednich raportach — aktywnie przejmują tankowce powiązane z tymi dostawami. Równolegle Waszyngton nadzoruje sprzedaż wenezuelskiej ropy, przy czym wpływy są przetrzymywane pod kontrolą USA, co sygnalizuje zdolność decydowania nie tylko o kierunku przepływu baryłek, lecz także o tym, kto ostatecznie otrzymuje dochody. Dla Rosji Wenezuela pełniła rolę strategicznego zaplecza, oferując dostęp do nie-zachodniej produkcji i przyjaznego źródła ropy w czasie, gdy rosyjski eksport obciążony jest sankcjami, barierami ubezpieczeniowymi oraz dłuższymi i droższymi trasami. Stawka jest wysoka, ponieważ wenezuelska ropa bezpośrednio kompensuje rosyjskie ograniczenia rafineryjne — rosyjskie spółki wykorzystują te baryłki do mieszanek i schematów przeładunkowych, które zmniejszają presję na krajowe rafinerie i pomagają utrzymać wolumen eksportu.

Utrata dostępu do tych dostaw lub przekierowanie przepływów pod nadzorem USA usuwa jeden z nielicznych pozostałych buforów, które pozwalają Rosji utrzymywać eksport mimo szkód w kraju. Zwiększa to również podatność na skoki cen w momencie, gdy zdolności przerobowe wewnątrz Rosji już znajdują się pod stałą presją.

Reakcja w Moskwie była natychmiastowa i pełna niepokoju, mimo że całkowite odcięcie jeszcze się nie rozpoczęło. Wpływowe postacie rosyjskiego biznesu publicznie ostrzegły, że amerykańska dźwignia wobec produkcji w Wenezueli pozwoli Waszyngtonowi oddziaływać na globalną podaż. W rzeczywistości obawiają się one zdolności USA do utrzymywania presji na ceny rosyjskiej ropy. Podmioty powiązane z rosyjskim państwem w Wenezueli podkreślały nawet publicznie, że ich aktywa należą do Kremla — jest to próba podniesienia politycznego kosztu ewentualnych przejęć i przedstawienia każdej ingerencji jako bezpośredniej konfrontacji z Moskwą, a nie sporu handlowego. Na szczeblu politycznym Moskwa oskarżyła Stany Zjednoczone o dążenie do kontroli globalnych przepływów ropy — jest to retoryka, która zwykle pojawia się wtedy, gdy strategiczna głębia zanika, a opcje awaryjne stają się coraz mniej realne.

Ogólnie rzecz biorąc, presja jest wywierana jednocześnie przez Ukrainę — poprzez ciągłe uderzenia w krajową infrastrukturę naftową — oraz przez Stany Zjednoczone, poprzez działania egzekucyjne zagrażające zewnętrznemu dostępowi Rosji do ropy. Kurczy się przestrzeń manewru, czyli zdolność Rosji do opierania się na naprawach krajowych lub przyjaznych zagranicznych dostawach jako alternatywie. Strukturalnie dłuższe terminy napraw, wyższe ryzyko transportowe i ściślejsza kontrola nad wpływami ograniczają liczbę rejsów, zmniejszają elastyczność eksportu i podnoszą koszt każdej przemieszczonej baryłki. W perspektywie dalszej rosyjski problem energetyczny wchodzi w fazę, w której utrata mocy narasta szybciej, niż Moskwa jest w stanie ją zastąpić.


.jpg)








Komentarze