W niniejszej analizie przeanalizujemy przyczyny, dla których rosyjskie systemy obrony powietrznej regularnie zestrzeliwują własne statki powietrzne.
Zjawisko, które początkowo mogło sprawiać wrażenie odizolowanych incydentów, przekształciło się w stały wzorzec strukturalny, obejmujący zarówno śmigłowce bojowe, jak i lotnictwo cywilne, a także platformy powietrzne o najwyższej wartości strategicznej dla Federacji Rosyjskiej. W miarę jak rosyjskie lotnictwo ponosi coraz większe straty w wyniku ognia własnego (friendly fire), tamtejsze systemy obrony przeciwlotniczej paradoksalnie przekształcają przestrzeń powietrzną, którą mają chronić, w strefę śmierci dla własnych komponentów lotniczych.

Wspomniana tendencja stała się wyraźnie widoczna na początku marca w obwodzie rostowskim, gdzie siły rosyjskie, próbując odeprzeć ukraiński atak bezzałogowych statków powietrznych, zniszczyły własny śmigłowiec. Rosyjskie źródła potwierdziły później, że była to maszyna typu Mi-8, zaangażowana w działania antydronowe bezpośrednio przed zestrzeleniem przez własną obronę przeciwlotniczą. Analogiczny przypadek odnotowano wkrótce znacznie bliżej stolicy Rosji, kiedy jednostki obrony powietrznej w rejonie Kołomny w obwodzie moskiewskim rzekomo pomyliły cywilny samolot o napędzie śmigłowym z ukraińskim dronem i dokonały jego zestrzelenia, przenosząc tym samym zagrożenie w przestrzeń lotnictwa cywilnego. W maju źródła rosyjskie ponownie potwierdziły utratę kolejnego Mi-8 w wyniku ognia własnego – tym razem zginęła cała załoga, co utrudniło bagatelizowanie tych zdarzeń jako incydentów marginalnych, jako że ten sam typ statku powietrznego został zniszczony w warunkach wysokiej presji operacyjnej struktur obrony powietrznej. Łącznie incydenty te wykazały, że rosyjska obrona przeciwlotnicza systematycznie degraduje własny potencjał lotniczy po swojej stronie teatru działań wojennych.

Generowało to coraz wyższe koszty strategiczne i operacyjne, ponieważ Federacja Rosyjska, ponosząc już straty w zasobach lotniczych w wyniku działań przeciwnika, jednocześnie uszczuplała tę samą flotę poprzez błędy własnej obrony powietrznej. Statki powietrzne zestrzelone przez Ukrainę bądź w wyniku ognia własnego oznaczały eliminację tożsamych zdolności operacyjnych z ordynku i musiały być zastępowane z kurczących się rezerw wykwalifikowanych załóg, części zamiennych oraz potencjału remontowo-serwisowego. Międzynarodowe sankcje odcięły dostęp do zagranicznych komponentów oraz wsparcia technicznego, podczas gdy krajowa produkcja zbrojeniowa wciąż nie pokrywała zapotrzebowania, pozostawiając Rosję z ograniczonymi możliwościami substytucji strat i mniejszymi zasobami do utrzymania sprawności operacyjnej istniejącej floty. Oznaczało to, że każda strata spowodowana ogniem własnym niosła za sobą skutki identyczne z sukcesem operacyjnym Ukrainy, prowadząc jednocześnie do bezpowrotnego zużycia deficytowych pocisków przeciwlotniczych.

Skutki tego stanu rzeczy zaczęło odczuwać także lotnictwo cywilne. W momencie, gdy Rosja zaczęła symultanicznie tracić statki powietrzne w wyniku przeciwdziałania przeciwnika oraz błędów własnej obrony, zapotrzebowanie na części zamienne, naprawy i wyspecjalizowany personel techniczny gwałtownie wzrosło, redukując wsparcie logistyczne dla maszyn obsługujących krajowe połączenia pasażerskie. W połowie czerwca to przeciążenie infrastrukturalne uwidoczniło się w sektorze pasażerskim, gdy Boeing 737-800 linii Smartavia, realizujący rejs z Soczi do Archangielska ze 189 osobami na pokładzie, zgłosił sytuację awaryjną nad Morzem Czarnym i został zmuszony do wykonania lądowania awaryjnego. Następnie, 26 czerwca, cywilny śmigłowiec Mi-8 wykonał twarde lądowanie w Kraju Krasnojarskim, przy czym władze nie podały jednoznacznej przyczyny incydentu, co stanowi rozszerzenie opisanego wzorca destrukcji struktur lotniczych poza sferę stricte wojskową.

Obecnie w łańcuch tych strat wciągane jest również ciężkie lotnictwo wojskowe Federacji Rosyjskiej, jako że maszyny ulegające katastrofom przestały ograniczać się do samolotów cywilnych czy śmigłówców transportowych. 16 czerwca dalekosiężny bombowiec strategiczny Tu-22M3 rozbił się w obwodzie irkuckim po starcie z bazy lotniczej Biełaja, co natychmiast wpisało jeden z najistotniejszych elementów rosyjskiego potencjału odstraszania napowietrznego w ten narastający rejestr strat. Incydent ten ma daleko idące znaczenie strategiczne, ponieważ Tu-22M3 stanowi kluczowy komponent rosyjskich zdolności uderzeniowych dalekiego zasięgu, wchodząc w skład sił uderzenia konwencjonalnego i nuklearnego, a sama flota opiera się na starzejących się konstrukcjach z ery sowieckiej, których Rosja nie jest w stanie odtworzyć w procesie bieżącej produkcji przemysłowej. Materiały wideo zarejestrowały moment uderzenia bombowca o ziemię, a późniejsze zdjęcia z miejsca katastrofy ukazały płonący wrak. Włączenie bombowca strategicznego do tego wykazu strat potwierdza, że destrukcji ulegają obecnie najcenniejsze aktywa militarne Rosji.

Podsumowując, Federacja Rosyjska zbliża się do kryzysu strukturalnego w sektorze lotniczym, który będzie niezwykle trudny do opanowania, ponieważ każda kolejna strata uszczupla zasoby floty i tak już skrajnie wyeksploatowanej przez działania wojenne, ogień własny i nawarstwiające się awarie logistyczne. W warunkach permanentnego zwiększania presji przez Ukrainę za pomocą ataków dronów, rosyjskie formacje obrony przeciwlotniczej będą zmuszone do podejmowania decyzji o przechwyceniu w skróconym czasie reakcji taktycznej, co drastycznie zwiększa prawdopodobieństwo utraty kolejnych statków powietrznych w tej samej przestrzeni operacyjnej, którą Rosja usiłuje zabezpieczyć. Jeśli tendencja ta się utrzyma, Rosja będzie zmuszona stale angażować kurczące się aktywa lotnicze w działania zbrojne przy jednoczesnym postępującym demontażu zaplecza infrastrukturalnego całego systemu lotnictwa.


.jpg)








Komentarze