Ukraina z powodzeniem przeprowadziła operację desantowania bezzałogowego pojazdu naziemnego wyposażonego w karabin maszynowy na Mierzeję Kinburnską, wykorzystując do tego celu bezzałogowy pojazd nawodny specjalnie skonfigurowany jako robotyczna jednostka desantowa. Wyposażona w rampę dziobową jednostka nawodna przetransportowała bezzałogowiec naziemny bezpośrednio na linię brzegową, nie wystawiając ani jednego ukraińskiego żołnierza na ostrzał rosyjski. Po dotarciu na ląd robot naziemny natychmiast ruszył w głąb terytorium i otworzył ogień do pozycji rosyjskich, podczas gdy jednostka desantowa bezpiecznie wycofała się przez akwen.

Misja została zrealizowana na strategicznie ważnej Mierzei Kinburnskiej, wykorzystywanej przez siły rosyjskie do ograniczania ukraińskich operacji na Morzu Czarnym. Operacja ta – wykraczająca daleko poza ramy zwykłego prowadzenia obserwacji czy uderzeń punktowych – dowodzi, że bezzałogowe pojazdy naziemne są obecnie zdolne do samodzielnego zabezpieczania kluczowych pozycji, a desant amfibijny realizowany za pomocą platform autonomicznych stanowi realną i wykonalną taktykę. Pozwala to Ukraińcom na przerzucanie tych systemów robotycznych na tyły linii rosyjskich w celu prowadzenia interdykcji dróg, organizowania zasadzek na konwoje logistyczne oraz blokowania lądowych linii komunikacyjnych.
Specyfika geograficzna mierzei w obwodzie chersońskim nadaje tej koncepcji operacyjnej szczególną siłę, ponieważ te wąskie pasy lądu oraz rozległe bagniska i mokradła pozostawiają jedynie niewiele dróg zdatnych do użytku, co w naturalny sposób kanalizuje wszelki ruch w przewidywalnych wąskich gardłach. Poprzez rozmieszczenie wyposażonych w karabiny maszynowe bezzałogowych pojazdów naziemnych w punktach krytycznych, siły ukraińskie skutecznie dominują nad całymi sekcjami mierzei, odcinając je i uniemożliwiając rosyjskim posiłkom szybkie wyprowadzenie kontrataków na nowo ustanowione przyczółki.
Podczas kolejnych operacji amfibijnych grupy pojazdów robotycznych mogą przygniatać ogniem rosyjskich obrońców i zapewniać osłonę ogniową w trakcie desantowania ukraińskiej piechoty morskiej. Zamiast zastępować piechotę, drony dramatycznie zwiększają jej efektywność operacyjną, zajmując jej miejsce w najbardziej ryzykowniej fazie każdej operacji desantowej, przy jednoczesnym utrzymaniu impetu ofensywnego.

Biorąc pod uwagę, że typowy zestaw akumulatorów naziemnego drona uderzeniowego pozwala na maksymalnie dwanaście godzin ciągłego ruchu i do stu dwudziestu godzin w trybie zasadzki, systemy te dysponują wystarczającym zapasem energii, aby przetrwać czas niezbędny do zabezpieczenia początkowego desantu i zakłócenia natychmiastowej odpowiedzi przeciwnika. Po przybyciu ukraińskiej piechoty wymiana akumulatorów oraz uzupełnienie amunicji mogą być realizowane bezpośrednio na miejscu. Alternatywnie, drony nawodne mogłyby w sposób ciągły rotować nowe drony naziemne na brzeg, jednocześnie podejmując systemy wyczerpane, co stworzyłoby stałą obecność robotyczną utrzymywaną w całości za pomocą bezzałogowego łańcucha logistycznego. Taki system rotacyjny pozwoliłby Ukrainie na bezustanne wywieranie presji operacyjnej przy jednoczesnym zminimalizowaniu narażenia personelu ludzkiego na całej przestrzeni fazy konsolidacji.

Najpoważniejszym zagrożeniem dla operacji ukraińskich bezzałogowych pojazdów naziemnych pozostają rosyjskie drony kamikaze FPV, zdolne do polowania na te stosunkowo wolno poruszające się systemy lądowe. Jednakże ukraińskie działania w obwodzie dniepropietrowskim wykazały, że po dostatecznym stłumieniu rosyjskiej aktywności dronowej siły ukraińskie szybko uzyskują dominację na polu walki. Oznacza to, że wykorzystanie rosyjskich FPV nie stanowi automatycznej kontry wobec ukraińskiego amfibijnego desantu dronów naziemnych, a jedynie problem taktyczny, który należy rozwiązać za pomocą środków walki elektronicznej, systemów antydronowych lub wyspecjalizowanych dronów przechwytujących.

Ponadto wyspecjalizowane ukraińskie pododdziały dronów naziemnych przez miesiące intensywnie eksperymentowały z taktyką czysto naziemnych szturmów bezzałogowych, doskonaląc koordynację z innymi dronami naziemnymi i powietrznymi, nawigację oraz odporność na środki walki elektronicznej na dedykowanych poligonach na zapleczu frontu.
Operacja na Mierzei Kinburnskiej stanowi ewolucję tych wysiłków, przenosząc sprawdzone koncepcje szturmu robotycznego w domenę działań amfibijnych. Skala ukraińskich inwestycji dodatkowo dowodzi głębokiego przekonania do tego kierunku rozwoju. Liczba misji z udziałem robotów naziemnych wzrosła o ponad sto dwadzieścia dwa procent od początku roku, przy czym zrealizowano już ponad sześćdziesiąt sześć tysięcy operacji różnego typu. Na sam bieżący rok zakontraktowano produkcję i dostawy ponad dwudziestu dwóch tysięcy dronów naziemnych, podczas gdy ukraińscy planiści otwarcie dążą do zastąpienia systemami robotycznymi praktycznie wszystkich misji logistycznych na linii frontu, co pozwoli na oszczędzanie żołnierzy na potrzeby walki przy jednoczesnym stałym rozszerzaniu autonomicznych zdolności na polu walki w celu przejmowania coraz większej liczby ról stricte bojowych.

W ujęciu ogólnym, te kierunki rozwoju pokazują, jak Ukraina systematycznie identyfikuje słabe punkty w rosyjskiej obronie i buduje narzędzia robotyczne zaprojektowane specjalnie do ich eksploatacji. Szeroko zakrojone testy na zapleczu w połączeniu z coraz bardziej ambitnymi wdrożeniami bojowymi dowodzą, że ukraińskie dowództwo dopracowuje koncepcje operacyjne przed ich zaangażowaniem na większą skalę. Gdy tylko zidentyfikują słabość, wielokrotnie udowadniali zdolność do koncentracji innowacyjnych potencjałów z niezwykłą prędkością – tak jak wcześniej sparaliżowali rosyjską logistykę lądową w południowej Ukrainie i na Krymie, by następnie szybko rozszerzyć tę samą metodologię przeciwko rosyjskiej logistyce morskiej na całych akwenach Morza Czarnego i Azowskiego. Robotyczne działania amfibijne mogą stać się kolejnym elementem pola walki ukraińskiej armii, w którym ten schemat się powtórzy.


.jpg)








Komentarze