Według doniesień pod koniec dwutysięcznego dwudziestego piątego roku Władimir Putin poinformował wysokiej rangi przedstawicieli rosyjskiego dowództwa wojskowego oraz służb specjalnych, że jednym z kluczowych celów Moskwy na rok dwutysięczny dwudziesty szósty jest doprowadzenie do wewnętrznego rozpadu NATO oraz Unii Europejskiej. Podczas niejawnej odprawy Putin nakreślił plany wykorzystania podziałów politycznych i społecznych w państwach Zachodu, co bezpośrednio przeczy jego publicznym deklaracjom wykluczającym istnienie rosyjskiego zagrożenia dla Europy.
Działo się to w czasie, gdy Putin publicznie odrzucał ostrzeżenia Zachodu dotyczące zagrożenia ze strony Rosji dla Europy, w tym obawy przed działaniami z zakresu wojny hybrydowej, sabotażem oraz prowokacjami na dużą skalę wymierzonymi w infrastrukturę krytyczną w Polsce i państwach bałtyckich. Jednak za kulisami Rosja przygotowywała operacje mające na celu osłabienie NATO i Unii Europejskiej od wewnątrz, a Putin postawił przed służbami aparatu bezpieczeństwa zadanie ich bezpośredniej realizacji.

Aby skutecznie wdrożyć powyższe założenia w skali całego kontynentu, Rosja potrzebowała poligonu doświadczalnego do przetestowania swoich taktyk na mniejszą skalę – rolę tę powierzono Mołdawii. Zachodni aparat wywiadowczy uznaje przejęcie kontroli nad Mołdawią za jeden z głównych priorytetów strategicznych Rosji po Ukrainie, co wynika przede wszystkim z geopolitycznego położenia tego kraju pomiędzy ukraińskim teatrem działań wojennych a terytorium NATO. Mołdawia pozostaje zatem celem kluczowym w kontekście dążenia Putina do opanowania terytoriów w południowej Ukrainie, co umożliwiłoby utworzenie korytarza lądowego łączącego Rosję z Mołdawią. Obecnie Rosja nie dysponuje potencjałem militarnym pozwalającym na realizację tego celu metodami konwencjonalnymi, co wymusiło przestawienie się na środki wojny politycznej i hybrydowej na terytorium mołdawskim.
Obecnie Moskwa zmierza do osłabienia proeuropejskiego rządu w Kiszyniowie i stworzenia warunków do przejęcia władzy przez ugrupowania prorosyjskie. Kampania presji wyborczej obejmuje cyberataki, operacje dezinformacyjne ukierunkowane na dyskredytację proeuropejskich kandydatów, kupowanie głosów, nielegalne finansowanie polityków prokremlowskich oraz rekrutację prorosyjskich sieci aktywistów.

Moskwa wsparła ponadto struktury zdolne do organizacji masowych protestów oraz wywoływania potencjalnych zamieszek o charakterze siłowym. Według mołdawskich organów ścigania oraz źródeł wywiadowczych państw Zachodu, instruktorzy powiązani z rosyjskim wywiadem wojskowym organizowali obozy szkoleniowe na terytorium Bośni i Hercegowiny, Serbii oraz samej Rosji. Uczestnicy mieli przechodzić przeszkolenie z zakresu obsługi broni, wytwarzania materiałów zapalających oraz wykorzystania dronów, które miały zostać użyte w Mołdawii do destabilizacji ładu publicznego i zakłócenia przebiegu wyborów. Kampania ta opiera się również na rozbudowanej sieci opłacanych współpracowników w samej Mołdawii. Dziesiątki tysięcy aktywistów zrekrutowano i opłacano za pośrednictwem komunikatora Telegram w celu udziału w manifestacjach, prowadzenia agitacji wymierzonej w prezydent Maię Sandu oraz przeciwstawiania się procesowi integracji Mołdawii z Unią Europejską. Istotna część tej sieci powiązana jest z mołdawskim oligarchą Ilanem Szorem, który operując z terytorium Rosji, finansuje działania wymierzone w proeuropejskie władze w Kiszyniowie.

Jednocześnie Moskwa wywiera pośrednią presję na Mołdawię poprzez wykorzystanie konfliktu w sąsiedniej Ukrainie. Rosyjskie uderzenia dronowe uszkodziły ukraińską linię elektroenergetyczną zasilającą Mołdawię, natomiast osobny atak w strefie przygranicznej doprowadził do skażenia rzeki Dniestr i zakłócenia dostaw wody dla mołdawskiej populacji. Daje to Rosji dodatkowy instrument generowania niestabilności i wywierania nacisku na rząd mołdawski bez konieczności bezpośredniego ataku zbrojnego na to państwo. Podsumowując, zamiast próby militarnego podboju Mołdawii, Rosja dąży do osłabienia jej instytucji, destabilizacji społecznej, osłabienia proeuropejskich władz i w konsekwencji do stworzenia warunków dla politycznego przejęcia władzy przez siły prorosyjskie.

Rosyjska kampania nie zrealizowała jednak swojego podstawowego celu politycznego, gdyż w wyborach parlamentarnych w dwutysięcznym dwudziestym piątym roku ugrupowanie Mai Sandu utrzymało władzę. Sandu utrzymała kurs integracyjny Mołdawii z Unią Europejską u boku Ukrainy oraz udowodniła, że rosyjskim wpływom można skutecznie się przeciwstawić, mimo że Rosja nie zaprzestała prób ingerencji w sprawy tego państwa. Choć Mołdawia nie jest członkiem NATO ani Unii Europejskiej, ta rosyjska ingerencja stanowi kluczowy przykład tego, jak Moskwa może próbować osłabiać Europę i podważać jej przywództwo polityczne bez bezpośredniej agresji na NATO, utrzymując konflikt poniżej progu otwartej konfrontacji zbrojnej.

Podsumowując, przypadek Mołdawii ukazuje strategiczną wartość wojny hybrydowej dla Rosji, umożliwiając Moskwie osłabianie stabilności politycznej i zdolności decyzyjnych danego państwa bez uruchamiania ryzyka bezpośredniego starcia militarnego. Utrzymując działania poniżej progu wojny konwencjonalnej, Rosja może stopniowo stwarzać warunki zwiększające podatność rządu na presję zewnętrzną i wewnętrzną niestabilność. Mołdawia stanowi zatem ostrzeżenie przed możliwością adaptacji tych samych metod do eksploatacji podziałów wewnątrz państw członkowskich NATO i Unii Europejskiej. Dla Europy oznacza to konieczność ujawniania zagranicznych przepływów finansowych, ochrony procesów wyborczych i systemów teleinformatycznych oraz neutralizacji sieci dywersyjnych, zanim destabilizacja polityczna przekształci się w szerszy kryzys bezpieczeństwa.


.jpg)








Komentarze