Dziś pojawiają się ważne informacje z Ameryki Południowej.
Tutaj Stany Zjednoczone przeprowadziły operację „stealth”, mającą na celu ujęcie prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro i wywiezienie go w celu postawienia przed sądem. Przy pustych słowach poparcia i braku realnej reakcji ze strony Rosji, lojaliści Maduro zrozumieli, że zostali pozostawieni sami sobie, stając się najnowszym zdradzonym sojusznikiem Rosji.

3 stycznia 2026 roku siły amerykańskie przeprowadziły szybką, precyzyjną operację „snatch and grab” w Wenezueli, przełamując kluczową obronę i pojmując Nicolása Maduro wraz z jego żoną, Cilią Flores. Atak miał obejmować zagłuszanie radarów, tłumienie obrony powietrznej, w tym systemów Buk-M2E, oraz skoordynowane uderzenia operacji specjalnych w Caracas i kilku innych regionach. Maduro został przetransportowany na USS Iwo Jima, a później wydany do Nowego Jorku w związku z różnymi zarzutami. Operacja na wiele godzin rozbiła strukturę dowodzenia reżimu, pogrążając kraj w chaosie, przy zamieszkach lojalistów skontrastowanych z tysiącami wiwatujących na cześć odsunięcia dyktatora i głębokiej niepewności, kto teraz sprawuje władzę.

To, co czyni upadek Maduro szczególnie uderzającym, to fakt, że nie był on nagły ani nieprzewidziany. Przez miesiące wenezuelski przywódca ostrzegał o nadciągającym starciu i otwarcie błagał Moskwę o pomoc – swojego głównego sojusznika strategicznego od roku 2000. W październiku 2025 roku Maduro wysłał pilny list do Władimira Putina, doręczony osobiście przez wysokiego rangą współpracownika w Moskwie. Prosił o konkretne wsparcie wojskowe, w tym przywrócenie myśliwców Su-30MK2, remonty silników i radarów, dostawy systemów rakietowych oraz wsparcie logistyczne w celu wzmocnienia obrony Wenezueli.

Pomimo wieloletniej retoryki o braterstwie i oporze wobec amerykańskiego imperializmu, Rosja postanowiła nic nie robić, a żadna z żądanych form pomocy nigdy nie dotarła. Prośby Maduro pozostały bez odpowiedzi, ujawniając, jak pustymi stały się zobowiązania Moskwy na długo przed decydującym momentem na początku tego miesiąca.

Gdy ten moment nadszedł, reakcja Rosji była ponownie zdumiewająco pusta – najbardziej widoczny wkład Moskwy w tzw. oś oporu ograniczał się do grzecznych postów w mediach społecznościowych i telefonów. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji zaapelowało do Waszyngtonu na X o ponowne rozważenie decyzji i uwolnienie Maduro, podczas gdy minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow zadzwonił do wiceprezydenta Wenezueli, aby wyrazić „zaniepokojenie” i obiecać zapobieżenie dalszej eskalacji.


W praktyce była to przyznanie się do całkowitej rosyjskiej bezradności i kapitulacji. Lata obietnic, w tym Traktat o Partnerstwie Strategicznym podpisany w maju 2025 roku, powtarzane zapewnienia o pełnym wsparciu, dostawy broni i wysyłki Wagnera w celach szkoleniowych, zawaliły się w tweetach i kondolencjach, gdy wymagana była realna reakcja.


Dla Wenezueli szok był tym większy, że kraj traktował Rosję jako strategicznego gwaranta. Maduro wierzył, że obecność Moskwy powstrzyma bezpośrednią interwencję USA, wykorzystując status Rosji jako mocarstwa nuklearnego i poprawione relacje z amerykańskim kierownictwem do zapewnienia sobie ochrony przed sankcjami i presją kinetyczną. To założenie zostało teraz zniszczone, ponieważ brak działania Rosji wynikał nie z ostrożności czy dyplomacji, lecz z niezdolności i porzucenia sojusznika.


Przejęta wojną na Ukrainie, pod presją ekonomiczną i przeciążona militarnie, Moskwa po prostu nie jest w stanie projekcyjnie oddziaływać na Karaiby ani bronić odległych sojuszników. Gdy presja nasiliła się poprzez interwencje morskie i egzekwowanie sankcji, Wenezuela została całkowicie odsłonięta, a rosyjskie tankowce tzw. floty cieni, które mogły zapewnić Maduro „linę życia”, po prostu zawróciły.


Nie jest to odosobniony przypadek, lecz część szerszego wzorca traktowania przez Rosję tzw. sojuszników. W Syrii Rosja nie utrzymała swoich gwarancji bezpieczeństwa, gdy izraelskie uderzenia trwały bez przeszkód, a siły rebeliantów zdobywały impet, ostatecznie pozostawiając Baszara al-Asada bez alternatywy poza wygnaniem. W Armenii Moskwa przyglądała się, jak jej sojusznik traci terytoria, a rosyjskie siły pokojowe okazały się bez znaczenia wobec kilku dużych ofensyw Azerbejdżanu. Iran otrzymuje broń i retorykę, ale nie realną osłonę strategiczną w razie bezpośredniego zagrożenia, co spowodowało ogromne straty w jego 12-dniowej wojnie z Izraelem. Teraz Wenezuela dołącza do tego zestawienia, ze swoim przywódcą uwięzionym, podczas gdy Rosja obserwuje z daleka. Każdy przypadek potwierdza ten sam wniosek: sojusze rosyjskie są głośne w słowach, ale puste w czynach.

Ogólnie rzecz biorąc, upadek Maduro rezonuje daleko poza Caracas, ponieważ sygnalizuje partnerom na całym świecie, że ochrona rosyjska jest zawodna dokładnie wtedy, gdy jest najbardziej potrzebna. Przy faktycznym porzuceniu Wenezueli Moskwa traci wiarygodność nie tylko w oczach pozostałych sojuszników, lecz globalnie.

Kraje Ameryki Południowej, obserwujące te wydarzenia, mają teraz przed oczami wyraźny przykład: gdy nadejdzie kryzys, Rosja nie stanie w ich obronie.


.jpg)








Komentarze