Dzisiaj napłynęły ważne wiadomości z Ukrainy.
Państwo to stało się obiektem szantażu ze strony Węgier i Słowacji, mającego na celu wymuszenie ułatwień w zakupie rosyjskiej ropy naftowej, co ostatecznie przyniosło skutek odwrotny do zamierzonego. Ukraina odmówiła ustępstw i zareagowała w sposób zdecydowany, paraliżując możliwość dalszego importu surowca z Rosji poprzez precyzyjną operację, która zaskoczyła oba rządy.

Ukraińskie drony uderzyły w tłocznię Kalejkino, jeden z najbardziej krytycznych węzłów zasilających ropociąg Przyjaźń, doprowadzając do potężnego pożaru zbiorników magazynowych, pełniących funkcję rezerwuarów buforowych dla rosyjskiego eksportu ropy do Europy Środkowej.

Skala pożaru, połączona z licznymi eksplozjami i płomieniami widocznymi jeszcze następnego dnia, zadała niszczycielski cios tej strategicznej arterii. Obiekt, położony ponad 1200 kilometrów od granicy z Ukrainą i zarządzany przez Transnieft, stanowi kluczowy element systemu rurociągów o długości 4000 kilometrów, zdolnego do transportu do 1,2 miliona baryłek dziennie.

Skuteczny atak w Tatarstanie wywołał wstrząs na Węgrzech i Słowacji, gdyż magistrala Przyjaźń miała dla obu krajów znaczenie fundamentalne. Węgry i Słowacja pozostawały ostatnimi państwami w UE importującymi rosyjską ropę tym kanałem, przy czym same Węgry zaspokajały w ten sposób od 80 do 90 procent swojego zapotrzebowania.

Ukraińskie uderzenie wymierzono w samo serce strukturalnej zależności, którą oba rządy starały się utrzymać wbrew ogólnoeuropejskim dążeniom do wycofania się z rosyjskich surowców energetycznych. Kontekst polityczny jest tutaj kluczowy: w dniach poprzedzających atak Węgry zablokowały pożyczkę dla Ukrainy w wysokości 90 miliardów euro i zawetowały 20. pakiet unijnych sankcji przeciwko Rosji, wprost uzależniając swoje decyzje od tempa napraw ropociągu Przyjaźń i wywierając presję na Kijów w celu otwarcia tranzytu. Słowacja również wstrzymała awaryjne dostawy energii elektrycznej na Ukrainę i wraz z Węgrami zawiesiła eksport oleju napędowego do Kijowa, warunkując ich wznowienie ułatwieniem przepływu rosyjskiej ropy.

Skoordynowana kampania nacisku miała zmusić Ukrainę do przywrócenia tranzytu surowca z Rosji, co jednocześnie generowałoby dochody dla Moskwy na kontynuowanie działań wojennych. Przedstawiciele Ukrainy określili tę postawę jako patologiczną zależność od rosyjskiej energii, wyrażając rosnącą frustrację z powodu działań, które uznali za szantaż polityczny maskowany koniecznością handlową.


Podkreślono również, że ten cios w plecy następuje podczas najtrudniejszej zimy w dotychczasowej historii wojny, kiedy to ukraińska infrastruktura energetyczna jest celem nieustannych ataków rosyjskich, a miliony obywateli Ukrainy zmagają się z mrozami sięgającymi minus 20 stopni Celsjusza bez dostępu do ciepła i prądu.


Jednocześnie próby zabezpieczenia przez Węgry i Słowację alternatywnej drogi dla rosyjskiej ropy poprzez rurociąg adriatycki zostały odrzucone przez władze Chorwacji, które jednoznacznie wskazały, że dalsze zakupy rosyjskiego surowca finansują agresję przeciwko Ukrainie. Odpowiedź Ukrainy w postaci uderzenia w infrastrukturę przesyłową wewnątrz Rosji, zamiast podejmowania negocjacji tranzytowych, stanowiła sygnał, że jeśli przepływy energii są wykorzystywane jako broń polityczna, stają się one pełnoprawnymi celami militarnymi.

Atak na Kalejkino zakłócił zarówno rosyjską infrastrukturę, jak i operacyjną niezawodność całego łańcucha eksportowego, gdyż uszkodzenie wielkogabarytowych zbiorników grozi długotrwałą niestabilnością dostaw i ogranicza zdolność Rosji do wykorzystywania rurociągu jako narzędzia sabotażu polityki UE za pośrednictwem Węgier i Słowacji.

Słowacja zareagowała błyskawicznie na ukraińskie uderzenie. Bratysławska rafineria Slovnaft, należąca do węgierskiego koncernu, niezwłocznie rozpoczęła import ropy z Arabii Saudyjskiej, Norwegii, Kazachstanu oraz Libii, zamawiając siedem tankowców w celu zrównoważenia strat. Surowiec ten będzie teraz transportowany chorwackim rurociągiem Adria, co stanowi historyczne odejście od wyłącznego polegania na nitce Przyjaźń i pokazuje, jak szybko mogą zmienić się kalkulacje strategiczne pod wpływem realnej presji.

Jak można zauważyć, mimo początkowych prób szantażowania Ukrainy, Słowacja ugięła się i podjęła dywersyfikację kanałów dostaw w obliczu nowej rzeczywistości, uznając kruchość dotychczasowego układu.

Szersze konsekwencje mają charakter strukturalny: cztery lata po wybuchu wojny Węgry i Słowacja wciąż pozostają zależne od rosyjskiej ropy, podtrzymując wydolność fiskalną Kremla. Dla Ukrainy wznowienie tranzytu pod przymusem oznaczałoby ułatwianie przepływów finansowych, które zasilają codzienne ataki rakietowe i dronowe na jej miasta.

Poprzez uderzenie bezpośrednio w infrastrukturę, Kijów skutecznie wyeliminował narzędzie nacisku, którym próbowały posługiwać się Węgry i Słowacja.

Podsumowując, zniszczenie węzła ropociągu Przyjaźń odzwierciedla postępującą ewolucję logiki wojennej, w której środek ciężkości przesuwa się z pola walki na zasoby umożliwiające funkcjonowanie machiny wojennej. Węgry i Słowacja usiłowały wykorzystać zależność tranzytową jako instrument rywalizacji strategicznej i nacisku politycznego, jednak Ukraina odpowiedziała obnażeniem fizycznej podatności tej zależności od Rosji. Rezultatem jest wymuszona rekalibracja polityki energetycznej Europy Środkowej oraz jasny komunikat, że wojenny szantaż wiąże się z eskalacją ryzyka dla wszystkich stron.


.jpg)








Komentarze