Dzisiaj napłynęły istotne aktualizacje z Federacji Rosyjskiej.
Rosyjskie dowództwo kopiuje tutaj ukraińską taktykę wykorzystania śmigłowców, napotykając jednak szereg problemów ograniczających skuteczność tych działań. Zmuszone do przemieszczania maszyn wzdłuż rozszerzającego się teatru działań, siły ukraińskie właśnie rozpoczęły polowanie na rosyjskie śmigłowce z druzgocącymi skutkami.

W ostatnim czasie Rosja zaczęła rozszerzać wykorzystanie śmigłowców Ka-52 i Mi-8 jako mobilnych platform antydronowych. Ta zmiana taktyczna wynika z konieczności reagowania na uporczywe naloty ukraińskich dronów dalekiego zasięgu, penetrujące głębokie zaplecze. Wyposażone w radary pokładowe, systemy optyczne i działka, śmigłowce te pełnią rolę elastycznych „pogotowi” w nadmiernie rozciągniętej sieci obrony powietrznej, a Rosja coraz częściej deleguje je do przechwytywania powolnych, nisko latających dronów ukraińskich.

Koncepcja ta odzwierciedla wcześniejszą adaptację śmigłowców i lekkich samolotów przez Ukrainę do zwalczania rosyjskich dronów Shahed. Rosyjscy analitycy już od 2023 roku wzywali Ministerstwo Obrony do przejęcia tej ukraińskiej taktyki w celu obrony przed ukraińskimi bezzałogowcami, argumentując, że platformy Ka-52 i Mi-28 mogłyby skutecznie polować na drony. Rosyjskiemu dowództwu zajęło jednak ponad dwa i pół roku podjęcie tych działań, co nastąpiło pod narastającą presją.

Podczas gdy Rosja próbuje zmienić przeznaczenie swojej floty, siły ukraińskie zaczęły aktywnie polować na same śmigłowce. 20 lutego ukraińskie drony uderzyły w lotnisko Pugaczowka w obwodzie orłowskim, niszcząc Mi-8 oraz Ka-52; obie maszyny oceniono jako niezdolne do naprawy. Kilka dni wcześniej ukraiński dron FPV próbował przechwycić Mi-8 w locie, co potwierdzają niedawno opublikowane nagrania. Na Krymie siły ukraińskie potwierdziły uderzenie w rosyjski śmigłowiec pokładowy Ka-27 w pobliżu miejscowości Kamyszły. Dodatkowo ukraińska jednostka Alpha poinformowała o uderzeniu w pięć rosyjskich lotnisk w ubiegłym roku, niszcząc 15 statków powietrznych, w tym trzy śmigłowce.

Rosnąca liczba katastrof i lądowań awaryjnych, związanych z przeciążeniem serwisowym, pogłębia straty bojowe, podczas gdy zachodnie sankcje ograniczają dostęp do awioniki, certyfikowanych usług remontowych i krytycznych komponentów. Rosyjscy operatorzy coraz częściej uciekają się do kanibalizacji płatowców i wydłużania interwałów serwisowych poza zalecane limity.


Awarie przekładni i silników stają się coraz częstsze, szczególnie przy wysokim tempie operacyjnym. Ostatni incydent dotyczył Mi-8, który wykonał twarde lądowanie w Jamalsko-Nienieckim Okręgu Autonomicznym po awarii sprzętu pokładowego, co doprowadziło do poważnego uszkodzenia maszyny i ciężkich obrażeń załogi.

Wśród rosyjskich komentatorów wojskowych widoczna jest frustracja; argumentują oni, że obecna liczba śmigłowców jest niewystarczająca do zapewnienia adekwatnej osłony w zakresie przechwytywania powietrznego nad rozległymi regionami. Po rozpoczęciu operacji z użyciem śmigłowców Rosjanie zaczęli chwalić się zestrzeliwaniem dziesiątek ukraińskich dronów podczas pojedynczych wylotów, jednak ukraińskie oceny poddają te twierdzenia w wątpliwość, wskazując na ograniczenia w zapasie amunicji i czasie lotu.

Co więcej, wszystkie drony przechwycone na niedawno opublikowanym rosyjskim nagraniu to ukraińskie drony-cele Maja, zaprojektowane w celu wyczerpywania obrony powietrznej i odwracania uwagi od cenniejszych środków uderzeniowych.


Ciężkie straty we wcześniejszej fazie wojny zmusiły rosyjskie dowództwo do wycofania ocalałych śmigłowców z linii frontu. Obecnie są one wykorzystywane w patrolach obronnych, poza ich pierwotnym przeznaczeniem projektowym, wypełniając lukę w rosyjskiej obronie powietrznej kosztem przyspieszonego zużycia technicznego.Mimo istniejących niedoborów, Rosja w styczniu przekazała Iranowi ponad 20 śmigłowców uderzeniowych Mi-28 w ramach wcześniejszego kontraktu. Moment tej transakcji zaszokował obserwatorów, gdyż dostawy zbiegły się w czasie z pojawieniem się 1500 ukraińskich dronów nad wieloma rosyjskimi regionami w ciągu zaledwie ostatniego tygodnia. Z czysto operacyjnego punktu widzenia pozostawienie tych maszyn w kraju wzmocniłoby krajową obronę powietrzną, jednak zobowiązania geopolityczne i symboliczne gesty wobec sojuszników wzięły górę.

Mimo istniejących niedoborów, Rosja w styczniu przekazała Iranowi ponad 20 śmigłowców uderzeniowych Mi-28 w ramach wcześniejszego kontraktu. Moment tej transakcji zaszokował obserwatorów, gdyż dostawy zbiegły się w czasie z pojawieniem się 1500 ukraińskich dronów nad wieloma rosyjskimi regionami w ciągu zaledwie ostatniego tygodnia. Z czysto operacyjnego punktu widzenia pozostawienie tych maszyn w kraju wzmocniłoby krajową obronę powietrzną, jednak zobowiązania geopolityczne i symboliczne gesty wobec sojuszników wzięły górę.

Decyzja ta odzwierciedla szerszy dylemat strategiczny, jako że Rosja odnotowała w ostatnich latach erozję swoich globalnych wpływów, tracąc sojuszników w Armenii, Syrii, Wenezueli, a teraz w Iranie, który znajduje się pod groźbą nowej operacji amerykańsko-izraelskiej. Mimo prób zapobieżenia upadkowi kolejnego sojusznika, sytuacja ta pokazuje, dlaczego jest to niemożliwe: brak zaangażowania 100% zasobów w wojnę przeciwko Ukrainie oznaczałby pozostawienie luk, które Ukraińcy mogliby wykorzystać, co prowadziłoby do utraty krytycznej infrastruktury.

Podsumowując, opóźnione wdrożenie przez Rosję przechwytywania dronów za pomocą śmigłowców podkreśla adaptację reaktywną, a nie strategię proaktywną. Podczas gdy Moskwa próbuje nadrobić zaległości, Ukraina poszła o krok dalej, wdrażając drony-interceptory zdolne do bezpośredniego atakowania śmigłowców.

Transfer śmigłowców do Iranu stanowi sygnał geopolityczny, ale osłabia krajową odporność, już i tak nadszarpniętą stratami i brakiem części zamiennych. W miarę intensyfikacji ukraińskich operacji dronów dalekiego zasięgu, Rosja traci nie tylko maszyny, ale także inicjatywę w ewoluującej rywalizacji o panowanie w powietrzu.


.jpg)








Komentarze