Z Armenii napływają dziś istotne doniesienia.
Rosja otwarcie ostrzegła, że jeśli Armenia będzie kontynuować proces usuwania rosyjskich wpływów militarnych i strategicznych ze swojego terytorium, Moskwa odpowie dewastacją gospodarczą. Stanowi to decydującą eskalację, ponieważ po utracie wiarygodności jako protektor Armenii, Rosja próbuje obecnie utrzymać kontrolę poprzez przekształcenie pozostałej zależności Erywania w narzędzie nacisku, co przygotowuje grunt pod bezpośrednią konfrontację.

Ostatnia eskalacja nastąpiła po spotkaniu na Kremlu między Władimirem Putinem a Nikol Paszynianem, po którym wicepremier Rosji Aleksiej Owerczuk przekazał komunikat w sposób bezceremonialny. Armenii zakomunikowano, że nie może dążyć do zbliżenia z Unią Europejską, zachowując jednocześnie przywileje wynikające ze współpracy w ramach Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej. Putin podtrzymał tę linię, stwierdzając, że te dwa tory integracji są niekompatybilne, dając jasno do zrozumienia, że jeśli Armenia będzie nadal rugować rosyjskie wpływy, Moskwa podejmie odwet ekonomiczny. Stało się jasne, że Rosja nie stara się już zatrzymać Armenii poprzez współpracę, lecz poprzez podnoszenie kosztów secesji geopolitycznej.

Presja ta pojawiła się po tym, jak Armenia zaczęła już likwidować rosyjską kontrolę w terenie. Rosyjscy strażnicy graniczni zostali odsunięci od kluczowych punktów kontrolnych w miarę postępów w przygotowaniach do ewentualnego otwarcia granicy z Turcją. Dla Moskwy był to wyraźny sygnał, że Armenia nie tylko dystansuje się politycznie, ale usuwa rosyjską obecność ze strategicznie ważnej granicy, zastępując ją własną kontrolą. Od tego momentu rosyjska reakcja przesunęła się z płaszczyzny nacisków na otwarte groźby.

Kolejnym punktem zapalnym jest 102. rosyjska baza wojskowa w Giumri, gdzie oskarżenia o ingerencję w wybory uczyniły z tej placówki bezpośredni problem polityczny dla Armenii.

Baza ta jest jednym z ostatnich punktów oparcia militarnego Rosji wewnątrz Armenii, więc jej utrata oznaczałaby pozbawienie Moskwy jednego z ostatnich instrumentów bezpośredniego wpływu na sytuację wewnętrzną kraju. Wraz z erozją jej legitymacji, baza staje się obciążeniem, które Armenia może ostatecznie próbować usunąć.

Przyczyna, dla której Armenia jest gotowa zaakceptować tę konfrontację, tkwi w porażce Rosji podczas ofensyw azerbejdżańskich oraz upadku Arcachu.

Moskwa dysponowała na miejscu wojskami, mechanizmami sojuszniczymi i infrastrukturą militarną, jednak instrumenty te nie zapewniły realnej ochrony w momencie, gdy Armenia najbardziej na nie liczyła. Premier Armenii Nikol Paszynian wskazał na porażkę ODKB w decydującej chwili, co złamało kontrakt polityczny leżący u podstaw rosyjskiej obecności w Armenii. Po tych wydarzeniach rosyjskie wojska przestały być postrzegane jako gwarant bezpieczeństwa, a stały się balastem, który Armenia wciąż była zmuszona dźwigać.

Armenia zaczęła już także ponosić ekonomiczne koszty dystansowania się od Rosji. Obroty handlowe spadły z około dwunastu miliardów dolarów do około sześciu miliardów dolarów w dwa tysiące dwudziestym piątym roku, podczas gdy import z Rosji gwałtownie zmalał, gdy Armenia utraciła rolę kanału reeksportowego. Kluczowe jest to, że redukuje to pole manewru Rosji, ponieważ Armenia nie jest już tak zależna od rosyjskiego handlu jak wcześniej. Dla Moskwy stwarza to sytuację naglącą, gdyż im dłużej ten trend się utrzymuje, tym mniej narzędzi nacisku ekonomicznego pozostaje w jej dyspozycji.

Dlatego konfrontacja przenosi się na kontrolowaną przez Rosję infrastrukturę i aktywa strategiczne wewnątrz Armenii. Sprawa Sieci Elektroenergetycznych Armenii, wraz z działaniami przeciwko holdingom powiązanym z Rosją oraz groźbą odebrania stronie rosyjskiej koncesji na kolej, świadczy o dążeniu do pozbawienia Moskwy instrumentów, za pomocą których może ona wciąż kształtować armeński system energetyczny, łańcuchy logistyczne i potencjał tranzytowy. Armenia nie tylko zatem reaguje na presję, ale stara się zamknąć kanały, przez które przyszłe naciski mogłyby być wywierane.

Rosja nie próbuje już zatrzymać Armenii poprzez zobowiązania sojusznicze, lecz poprzez strach przed kosztami odejścia. To, co dawniej sprzedawano jako partnerstwo, jest teraz obnażone jako zależność, a Moskwa daje jasno do zrozumienia, że skoro lojalności nie można zapewnić dobrowolnie, zostanie ona wymuszona siłą.

Ogólnie rzecz biorąc, ten impas prawdopodobnie ulegnie zaostrzeniu, ponieważ obie strony wierzą obecnie, że zwłoka działa na ich niekorzyść. Armenia postrzega dalszą zależność jako pole do przyszłego przymusu, podczas gdy Rosja widzi w secesji Armenii dowód na rozpad jej kontroli nad Kaukazem Południowym. To dlatego Rosja nie stara się już utrzymać Armenii poprzez współpracę, lecz poprzez koszt, jaki może narzucić za zerwanie więzi. Rezultatem jest bezpośrednie starcie, w którym Armenia próbuje wyrwać się na wolność, zanim Rosja sprawi, że cena separacji stanie się zbyt wysoka.


.jpg)








Komentarze