Żołnierze rekrutowani z zakładów karnych zaczęli buntować się przeciwko dowódcom odpowiedzialnym za zmuszanie ich do udziału w samobójczych szturmach, a w niektórych przypadkach dochodzi nawet do egzekucji oficerów oraz elitarnych operatorów dronów zaangażowanych w likwidację własnych ludzi. Pierwszy incydent dotyczył rosyjskiego żołnierza, który został wzięty do niewoli przez Ukrainę i przyznał się do zamordowania dowódcy swojej kompanii podczas wcześniejszej dyslokacji. Zgodnie z jego zeznaniami, permanentne akty przemocy skłoniły go do zastrzelenia przełożonego i spalenia zwłok w celu zatarcia śladów zbrodni, aczkolwiek ostatecznie został zatrzymany i skazany na osiem lat pozbawienia wolności w kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. Pomimo zabójstwa dowódcy, Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej zezwoliło skazanemu na opuszczenie zakładu karnego po podpisaniu kolejnego kontraktu wojskowego i skierowało go z powrotem na front. Tym samym Rosja świadomie ponownie uzbroiła żołnierza, który wcześniej wykazał gotowość do likwidacji własnych oficerów, co dowodzi, że pozyskiwanie nowych rekrutów stało się priorytetem nadrzędnym wobec ochrony integralności łańcucha dowodzenia.

Zagrożenie wynikające z tej polityki nie miało charakteru czysto hipotetycznego, jako że kolejny rekrut wywodzący się ze środowiska więziennego wkrótce obrócił broń przeciwko personelowi o najwyższym znaczeniu strategicznym dla Rosji. Rosyjski żołnierz, który przed wstąpieniem do armii odbywał wyrok dwunastu lat pozbawienia wolności, dołączył do pododdziału dronów Rubikon i otworzył ogień do własnych współtowarzyszy w obwodzie charkowskim. W wyniku strzelaniny zginęło sześciu żołnierzy, a dwóch odniosło obrażenia, w tym wysoko wykwalifikowani operatorzy dronów jednostki Rubikon. Specjaliści ci są niezwykle trudni do zastąpienia i są kierowani na kluczowe odcinki działań ofensywnych Rosji. Ich śmierć stanowi sygnał, że rekruci z kolonii karnych zaczynają brać na cel personel odpowiedzialny za egzekwowanie brutalnego rosyjskiego systemu kontroli. Ponieważ załogi dronów Rubikon są regularnie wykorzystywane do kierowania uderzeń na rosyjskich żołnierzy próbujących się wycofać lub poddać, stały się one naturalnym celem dla oddziałów szukających odwetu za śmierć swoich towarzyszy.

Inny analogiczny przypadek odnotowano w ubiegłym roku w obwodzie zaporoskim, co wskazuje na powtarzalną reakcję na opartą na przymusie dyscyplinę oraz na kryzysy strukturalne, których Rosjanie ewidentnie nie próbują rozwiązywać. W tym przypadku rosyjski żołnierz zastrzelił dowódcę swojego plutonu granatników, raniąc jednocześnie sierżanta. Łącznie incydenty te obnażają ten sam fundamentalny problem: Rosja uzupełnia swoje szeregi rekrutami z zakładów karnych, polegając jednocześnie na stosujących przemoc dowódcach, którzy mają ich kontrolować za pomocą strachu, bicia i egzekucji. Ostatecznie część tych żołnierzy odmawia posłuszeństwa i obraca broń przeciwko oficerom oraz podwładnym egzekwującym ów terror.

Przyczyna permanentnego odradzania się tej przemocy tkwi w fakcie, że wielu rosyjskich żołnierzy nie chce już walczyć, lecz nie dysponuje praktycznie żadną bezpieczną drogą ucieczki z pola bitwy. Odmowa wykonania rozkazu może skutkować uwięzieniem, ciężkim pobiciem lub egzekucją. Desercjom zapobiegają żandarmeria wojskowa oraz oddziały zaporowe stacjonujące za jednostkami pierwszoliniowymi, których zadaniem jest zatrzymywanie uciekających żołnierzy i zmuszanie ich do powrotu do samobójczych szturmów. Jednocześnie rosyjscy operatorzy dronów monitorują własne wojska i kierują ogień artylerii lub uderzenia dronów FPV przeciwko żołnierzy próbującym poddać się Ukrainie. Celem jest utwierdzenie reszty stanu osobowego w przekonaniu, że ani odwrót, ani kapitulacja nie dają żadnych szans na przeżycie. Znalezienie się w kleszczach między pozycjami ukraińskimi na froncie a egzekucjami ze strony własnych sił na tyłach sprawia, że część żołnierzy dochodzi do wniosku, iż jedynym sposobem na przetrwanie jest eliminacja osób egzekwujących te rozkazy.

Co istotne, Ukraina dostrzegła, że oddziały zaporowe mają kluczowe znaczenie dla utrzymania niechętnych do walki rosyjskich żołnierzy na polu bitwy, i zaczęła celowo brać je na cel. Jedno z niedawnych uderzeń zniszczyło pojazd opancerzony rosyjskiej żandarmerii wojskowej, należący do jednostki, która została znacznie wzmocniona na obszarach obwodu donieckiego kontrolowanych przez Rosję, właśnie w celu zapobiegania desercjom. Odzwierciedla to szerszy problem strukturalny Rosji: nieustanne samobójcze szturmy drastycznie obniżają morale; załamanie morale potęguje przypadki niesubordynacji i dezercji; z kolei te dezercje zmuszają Rosję do dyslokacji jeszcze większej liczby jednostek zaporowych w celu utrzymania dyscypliny.
W miarę jak ukraińskie uderzenia niszczą pojazdy żandarmerii wojskowej, likwidują oddziały zaporowe i dezorganizują ich patrole, w tym systemie przymusu zaczynają pojawiać się wyłomy. Luki te ułatwiają dezercję, a udane ucieczki mogą szybko skłonić innych do pójścia w ślady dezerterów. Rosja jest wówczas zmuszona do przekierowywania dodatkowych żołnierzy, pojazdów i sprzętu z operacji bojowych wyłącznie w celu kontrolowania własnych wojsk. Tymczasem dowódcy, żandarmeria wojskowa i operatorzy dronów egzekwujący dyskryminacyjną dyscyplinę stają się coraz bardziej odsłonięci, będąc celem polowań zarówno ze strony Ukrainy, jak i rosyjskich żołnierzy, nad którymi próbują utrzymać kontrolę.

Podsumowując, dowódcy i operatorzy dronów stają się celami, ponieważ stosują przemoc wobec własnych ludzi. Rosyjski system rekrutacji i dyscyplinowania aktywnie odtwarza obecnie warunki sprzyjające kolejnym analogicznym atakom, jako że coraz większa liczba rekrutów z kolonii karnych może zacząć dezerterować, poddawać się lub atakować dowódców. Im silniejszy terror stosuje Rosja wobec niechętnych rekrutów, aby zmusić ich do walki, tym większe jest prawdopodobieństwo, że rekruci ci zbuntują się i obrócą broń przeciwko ludziom egzekwującym ten terror.


.jpg)








Komentarze